Kiedy Maria mówi do kogoś, na przykład do Józefa, „tak”, mówi to jako osoba prywatna, a siła tego „tak” jest ograniczona. Ale jeśli mówi to Bogu w momencie, gdy Bóg decyduje, że łaska ma wcielić się w Nią, to to „tak” jest samą łaską wydobyte na wymiary, które odpowiadają Bożej wiadomości. Nie jest to już prywatne, ale katolickie „tak”. Staje się kołyską wszystkich chrześcijan. Maria mówi w imieniu wszystkich, którzy mają uczestniczyć w odkupieniu. A od teraz w chrześcijańskiej kontemplacji będzie zasadą to: modlący się człowiek zawsze będzie musiał odpowiadać Bogu w imieniu wszystkich, którzy są brani pod uwagę do zamierzonej roli, którzy są z Nim w jakikolwiek sposób związani. Tak staje się Matczyne „tak” również warunkiem Eucharystii: nieskończone dzielenie Syna na bezliczne cząstki jest tajemnicą zastępstwa. Jego miłość jest ofiarowana, Jego krew przelana dla zbawienia wielu. A Ojciec zawsze chce słyszeć w głosach jednostek, które przyjmują Syna, głosy wielu, którzy powinni Go przyjmować.
(Adrienne von Speyr, Służebnica Pana)