Starożytność w Bibli (część 2)

P. Gorazd Cetkovský, O.Carm.

Co przekazuje Pismo starszym ludziom?

Pismo przede wszystkim przekazuje godność starości. Nawet etap życia w zaawansowanym wieku jest Bożym zamysłem, ma swoją wartość w Bożym planie wobec konkretnego człowieka.

Starsi ludzie na ulicach współczesnego Jerozolimu. Foto Petr Andres

Jednocześnie Pismo sugeruje odpowiednią treść starości. Czym powinna być wypełniona. Starszy człowiek ma dawać świadectwo wierności Panu:

„... będą trwać zieloni i świeży,
aby ogłaszać, że Pan jest prosty,
skala moja, w nim nie ma podłości“
(Ps 92,16).

Uwielbienie Boga, chwała dla niego jest zresztą zadaniem człowieka w ogóle, sensem ludzkiego życia (por. np. Ps 30). Przyjście zbawienia w Chrystusie – Bożym Synu czyni to nasze zadanie jeszcze wyraźniejszym.1

Bardzo wyraźnie Pismo ukazuje piękne wzory starszych ludzi. Wymieńmy tylko trzy z nich:
Ośmiodziesięcioletni Barzylaj (2 Sm 19,32–40) dobrowolnie rezygnuje z oferowanej pozycji i dobrobytu. Jest przykładem starszego człowieka, który jest skromny i uznaje swoje ograniczenia, ściśle związany ze swoim otoczeniem pragnie pozostać mu wierny i spokojnie przyjąć zbliżający się koniec swojego życia. Pokusy i przywileje z łatwością oddaje innym.
Dziewięćdziesięcioletni Eleazar (2 Mch 6,18–31) poddaje się męczeńskiej śmierci z powodu wierności żydowskim przepisom, odmawia dawania złego przykładu młodszym i strzeże się „aby na swojej starości nie sprowadzić hańbiącej skazy.“

Prorokini Anna (Łk 2,36–38) jest również wspaniałym wzorem:

„Mieszkała także prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Aserowego.
Była już w podeszłym wieku; kiedy jako dziewczyna wyszła za mąż, żyła z mężem przez siedem lat,
a potem była wdową aż do osiemdziesiątego czwartego roku życia.
Nie odstępowała od świątyni, lecz dniem i nocą służyła Bogu postami i modlitwami.
A w tej chwili podeszła do nich, chwaliła Boga i mówiła o tym Dziecięciu wszystkim, którzy oczekiwali odkupienia Jerozolimy.”

Anna (podobnie jak Szymon, wspomniany w ewangelii tuż przedtem) stanowi wzór postawy Izraela na końcu czasów, oczekiwania na przyjście Mesjasza. O tym świadczy jej wdowieństwo (nie wyszła ponownie za mąż) oraz jej nieustanne przebywanie w świątyni. Jej wiek 84 lata, czyli 7 x 12 (oba te numery są cenione w Biblii), ukazuje, że spotkanie z Mesjaszem szczytuje jej życie. Podczas dokładniejszej refleksji zauważamy:

  • Anna przeżyła piękne małżeństwo; nawet jako wdowa trwa w wierności swojemu mężowi, co miało w żydostwie dużą wagę;
  • jej małżeństwo stało się dla niej mimo to dawno zamkniętą księgą, po której następuje inny etap życia, i to bardzo długi,
  • ten charakteryzuje się intensywną pobożnością (nieustanne przebywanie w świątyni), bezpośrednim nastawieniem na Boga; Anna wciąż bardziej i wyraźniej jest tu dla Niego, należy do Niego...
  • jednocześnie Anna aktywnie uczestniczy w życiu innych ludzi (dostrzega przybycie świętej Rodziny), żyje wiarą ludu Bożego, oczekuje Mesjasza (tylko dlatego będzie potem zdolna „mówić o tym Dziecięciu wszystkim, którzy oczekiwali odkupienia Jerozolimy“),
  • doczekała się!
Starsi ludzie na ulicach współczesnego Jerozolimu. Foto Petr Andres

Warto wspomnieć: późne żydostwo a z nim także chrześcijaństwo mają wyjątkowy stosunek do historii i biegu czasu. Wierzą, że historia ostatecznie kulminuje wielką Bożą interwencją, erą Mesjasza, Bożym królestwem.

Pogańscy myśliciele tęsknią do przeszłości (platoniczne pojmowanie uznaje prawdę jako „wspomnienie” o świecie idei), hellenistyczne misteria dążą do wyrwania człowieka z biegu czasu gdzieś „poza” (ekstaza, mit), innym z takich uwolnień i chwilowego zapomnienia służą przyjemności. Wszyscy oni postrzegają upływ czasu jako coś niefortunnego, wrogiego. Jednak Żydzi i my, chrześcijanie, jesteśmy przekonani, że czas działa na naszą korzyść! Zbliża się przyszłość, którą Bóg nam obiecał i którą przygotowuje, a ta dalece przewyższa wszystko, co kiedykolwiek mogliśmy przeżyć. (Drugi sobór watykański podkreślił to: to nie oznacza, że tutaj, na ziemi, wahamy się przystąpić do dobrego uczynku!)

Pismo także starszym ludziom daje konkretne rady, np. na uczcie nie mówić długo i nie psuć innym zabawy (Syr 32,3n.).2 Bardzo pouczający jest fragment listu do Tytusa:

„Starsze mężczyźni mają być trzeźwi, poważni, umieć się opanować, zdrowi w wierze, miłości i cierpliwości.
To samo dotyczy starszych kobiet, że mają być w zachowaniu godne:
nie obmowy, w piciu wina umiarkowane, nauczycielki w dobrym;
mają prowadzić młodsze kobiety do tego, aby kochały swoich mężów i swoje dzieci,
aby się opanowały, były czyste, dbały o dom,
łaskowe i podległe swoim mężom,
bo inaczej o Bożym słowie mówiono by źle.“
(Tyt 2,2–5.)

Dotyczy to z pewnością przede wszystkim tej pierwszej fazy starości, o której wspomnieliśmy we wprowadzeniu do artykułu. Jest jasne, że – choć jest to ogólnie ignorowane – starość ma także swoje pokusy, które nie są tak rzucające się w oczy jak u młodych ludzi, ale nie są o nic mniej niebezpieczne i przeciwne.

Pismo oferuje starszemu człowiekowi także pocieszenie. Opisuje zbawienie jako Bożą opiekę nad jego ludem do wysokiego wieku (Iz 46,4). Św. Paweł w trudnościach apostolskiej służby pociesza się tym, że na zewnątrz giną, ale wewnętrzny człowiek w nas odnawia się z dnia na dzień, i w ten sposób dojrzewamy do życia wiecznego (2 Kor 4,16–18). Zaawansowany wiek pobudza starszego człowieka, aby te słowa Pisma osobiście odnosił do siebie, i stają się dla niego pociechą. Ale i tu obowiązuje: tylko tam, gdzie słowo Pisma jest przyjmowane z wiarą, tylko tam wlewa życie, nadzieję, moc i uwalnia od strachu.

J. Hřebík na końcu swojej pracy pokazuje, że negatywne strony starości są – podobnie jak niepłodność Abrahama i śmierć Jezusa na krzyżu – opróżnionym przestrzenią dla działania Bożego: „Zwycięstwo życia nad śmiercią nie jest w stanie osiągnąć człowiek, kierowany dążeniem do własnej samowystarczalności, usilujący przeniknąć w sferę boską i zdobyć środki do wydłużenia wieku; życie, które nie kończy się śmiercią, życie przewyższające wszystkie sny i pragnienia jest mu jednak darowane swobodną inicjatywą Bożej miłości wtedy, gdy całkowicie w swojej słabości mu się odda.”3 A właśnie pozytywne strony starości wznoszą umysł tego, kto wierzy, ku Bogu jako do źródła każdego obdarowania (por. Jak 1,17).

A na koniec tego akapitu dodam myśl nieco prowokacyjną, którą nasze całe zainteresowanie starością trochę „zduszę”: ale przecież Pismo ogłasza zbawienie, w którym starość nie odgrywa zupełnie roli! Chrystus przyszedł dla wszystkich bez wyjątku, więc wśród tych, którzy w Niego uwierzyli, obowiązuje: „nie ma Żyda ani Greka, nie ma niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma mężczyzny ani kobiety (możemy dodać: nie ma starca ani młodzieńca); ale wszyscy jesteście jednym w Chrystusie Jezusie...” (Gal 3,28–29). Zdecydowanie wierzmy: starość w żaden sposób nie faworyzuje ani nie dyskwalifikuje. Nie ma powodu, aby traktować ją na drodze do Bożego królestwa zbyt poważnie.

Co przekazuje Pismo tym, którzy pomagają starszym ludziom?

I dla tych, którzy opiekują się starszymi osobami, kluczowe jest przyjęcie przede wszystkim podstawowego przesłania Pisma i wiara w godność starości w oczach Bożych. Tak powinniśmy postrzegać starość – tak jak Bóg.

Kiedy w dekalogu nakazuje mieć właściwy stosunek do rodziców (a zatem do starszych ludzi w ogóle), użyty jest imperatyw: „Czcij...“ (Wj 20,12). Podobnie przemawia także już wspomniane miejsce Kpł 19,32 oraz Syr 3,1–11. Czyń im cześć oznacza więcej niż tylko ich obsługiwać. Cześć wyklucza, aby człowiek w swoim podejściu do starszych ludzi – teraz uzależnionych od jego pomocy – zadowalał się jedynie „techniczną” precyzją, czy wręcz ulegał niskim pragnieniom zwierzęcym: agresji, lenistwu, zemście (czasem jako owoc długo tłumionej zazdrości) itd.
Wielostronnie zobowiązuje nas słowo Pisma:
„Koroną starców są wnuki, ozdobą synów ojcowie” (Prz 17,6).

Różnymi słowami Pismo także zachęca do przyjęcia praktycznej postawy: „Czcij swojego ojca czynem i słowem” (Syr 3,8). „Troszcz się..., nie zasmucaj go..., miej na uwadze” (tamże, w. 12–13). Zatem nie opuszczać starych rodziców, opiekować się nimi, mieć z nimi współczucie, nie dręczyć ich, nie poniżać, nie złościć się na nich itd.

W odniesieniu do starszych ludzi dotyka to ogólnej rady, którą daje św. Paweł Tymoteuszowi, kiedy zachęca go, aby w swoim działaniu w społeczności kościelnej zachowywał się do drugich jak do krewnych: „Przeciwko starszemu człowiekowi nie występuj twardo, lecz upominaj go jak ojca,... starsze kobiety jak matki...” (1 Tm 5,1–2.)

Do innego pouczenia doprowadza nas krótkie rozważanie, gdy odwrócimy do góry nogami już wspomniane napomnienie młodym ludziom (Kaz 12,1), aby nie dali się omamić młodością i pamiętali, że i ich życie się zmieni i czeka ich starość. Podobnie będzie korzystne starając się w kontakcie ze starszymi ludźmi nie widzieć tylko teraźniejszości, ale przypominać sobie, co w przeszłości uczynili dobrego, co przeżyli trudnego. Wryło mi się w pamięć: personel odpowiedniej praskiej szpitala był bardzo zdziwiony, z jaką czcią i zainteresowaniem wiele osób osobiście czy telefonicznie śledziło stan zdrowia pewnego zwykłego pacjenta, tak niepozornego staruszka, jakim był na schyłku swojego życia P. Jan Machač. Nam, którzy go znaliśmy (i przynajmniej częściowo zrozumieliśmy, ile uczynił dla wielu rodzin, ludzi poszukujących wiary, chorych, starszych, młodych, a także księży i ile dla nich znaczył), z kolei niedługo później sprawiło wielką radość i wydawało się nam całkowicie odpowiednie, że podczas pogrzebu tego dziewięćdziesięcioletniego emeryta całkowicie zapełniła się praska katedra...

List do Efezjan (Ef 6,2) również wskazuje, że przykazanie czcić rodziców Pismo natychmiast obiecuje nagrodę: „abyś długo żył na ziemi, którą ci daje Hospodin, twój Bóg.” (Wj 20,12 itd.) Izraelitom zostało to powiedziane przed przyszłym osiedleniem się w Ziemi Obiecanej, nam zaś na przyszłość naszego ziemskiego życia. Taka obietnica nie pozostawia nas obojętnymi: „przecież i z nas będą starcy” (por. Syr 8,6b). A nawet jeśli ta obietnica nagrody nie zostanie spełniona w życiu pojedynczego człowieka (a Bóg dopuszczając, że komuś, kto szanował starszych ludzi i służył im, w jego starości nikt nie znajdzie pomocy), to jednak ta obietnica spełni się w społeczeństwie jako całości. Brak czci, niewdzięczność i bezduszność wobec starszych i słabych zawsze sama sobie podcina gałąź.

A na zupełny koniec niech przemówi już tylko głos Boży przez swoje słowo:

„Słuchajcie mnie, domu Izraela, (...):
Ja sam aż do waszej starości, aż do siwizny będę was nosił.
Ja was uczyniłem i ja was poniosę, będę was nosił i uratuję”

(Iz 46,3–4).
poprzedni