Blog

Rysunek Ukrzyżowanego Chrystusa autorstwa św. Jana od Krzyża.

Rysunek Ukrzyżowanego Chrystusa autorstwa św. Jana od Krzyża.

... widok na ni jest żywym kontaktem z Chrystusem w tajemnicy Odkupienia

Czytaj dalej
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus i Boże miłosierdzie (część 5)

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus i Boże miłosierdzie (część 5)

Czytaj dalej
Święta Teresa z Lisieux i Boże miłosierdzie (część 4)

Święta Teresa z Lisieux i Boże miłosierdzie (część 4)

Czytaj dalej
Modlitba ztotožnění se s Ježíšem

Drahý Ježíši,  
ve Tvém svatém jménu se dnes chci zcela ztotožnit s Tvým učením a Tvým poselstvím. Prosím Tě, abys mi pomohl pochopit hloubku Tvé lásky a obětavosti. Uč mě žít podle Tvých příkladů, být laskavý, soucitný a připravený pomoci těm, kteří to potřebují.

Pozvi mě, abych vždy hledal Tvoji vůli a snažil se být Tvým nástrojem pokoje a naděje v tomto světě. Chci následovat Tvé stopy a žít v pravdě, odpouštět těm, kdo mi ublížili, a šířit radost, kterou jsi mi daroval.

Prosím, pomoz mi, abych byl věrný a vytrvalý v mé víře, abych v sobě nosil Tvé světlo a šířil je kolem sebe. Ve Tvém jménu se snažím žít a konat, abych Tě mohl co nejlépe reprezentovat a přinášet lásku a naději do života ostatních.

Amen.

Modlitba ztotožnění se s Ježíšem Drahý Ježíši, ve Tvém svatém jménu se dnes chci zcela ztotožnit s Tvým učením a Tvým poselstvím. Prosím Tě, abys mi pomohl pochopit hloubku Tvé lásky a obětavosti. Uč mě žít podle Tvých příkladů, být laskavý, soucitný a připravený pomoci těm, kteří to potřebují. Pozvi mě, abych vždy hledal Tvoji vůli a snažil se být Tvým nástrojem pokoje a naděje v tomto světě. Chci následovat Tvé stopy a žít v pravdě, odpouštět těm, kdo mi ublížili, a šířit radost, kterou jsi mi daroval. Prosím, pomoz mi, abych byl věrný a vytrvalý v mé víře, abych v sobě nosil Tvé světlo a šířil je kolem sebe. Ve Tvém jménu se snažím žít a konat, abych Tě mohl co nejlépe reprezentovat a přinášet lásku a naději do života ostatních. Amen.

Czytaj dalej
Fatima i Karmel

Fatima i Karmel

Na 100. rocznicę objawienia Matki Bożej w Fatimie

Czytaj dalej
O odpuštění

O odpuštění

Jim McManus

(Temat odpuszczenia zajmuje nas bardzo często. Następujący tekst cytujemy z życzliwym pozwoleniem Karmelitanskiego Wydawnictwa z autorskiej książki Prawdziwa samoocena, która w tym wydawnictwie wkrótce się ukaże.)

Decyzja o odpuszczeniu

Odpuszczenie uzdrawia i ubogaca. Kiedy pozwalamy odejść wszystkim krzywdom, gniewowi i złości, pozbywamy się napięcia i stresu, które ranią nasze ciało, zatruwają umysł i relacje z innymi oraz okradają nas z pokoju i zdolności do radości. Odpuszczenie i przyjęcie odpuszczenia jest „zdrowym wyborem“. Ale odpuszczenie przynosi znacznie więcej niż terapeutyczną korzyść na poziomie medycznym i psychologicznym.

W rzeczywistości wola do odpuszczenia i decyzja o odpuszczeniu – albo decyzja o odmowie tych możliwości – jest zawsze głęboko duchową decyzją. To decyzja, czy będziemy żyć naszym życiem według konstruktywnego i twórczego Bożego słowa, czy w pustce i nienawiści destrukcyjnego słowa.

karmel 4 2016 srdceOdpuszczenie nie jest narzucane przez nikogo: to wybór, zmiana w naszych sercach i reakcjach. Dar, który jest oferowany za darmo tym, którzy go nie zasługują. Odpuszczając, rezygnujemy z prawa do bycia wściekłym czy rozgoryczonym z powodu zranienia, które niesprawiedliwie otrzymaliśmy. Tym wyborem otwieramy nasze życie na współczucie, hojność i miłość. Z tego punktu widzenia odpuszczenie jest duchową łaską. Jest to coś, co od dawna zrozumiały wszystkie wielkie religie: konfucjaniści, Żydzi, chrześcijanie, muzułmanie, hinduiści, sikhowie i buddyści oraz inni. Decyzja o odpuszczeniu jest zobowiązaniem do nowego stylu życia.

Chrześcijańskie pojęcie odpuszczenia

Odpuszczenie jest samym sercem chrześcijańskiego ewangelii. Tą wspaniałą wiadomością Chrystus przekazuje nam, że Bóg przebaczył nam wszystko, co złego uczyniliśmy. Boże odpuszczenie nie zależy od naszej gotowości, by je przyjąć, ani od naszej żalu. Jest obecne na zawsze, ucieleśnione w Chrystusie. Ale dopóki nie jesteśmy gotowi dostrzegać Bożego odpuszczenia i przyjmować go, to go nie doświadczamy. Kiedy przyjmujemy Boże odpuszczenie, nasze życia się przemieniają. Nie możemy przyjąć odpuszczenia, nie będąc zmienionymi: zaczynamy żyć życiem „w odpuszczeniu“, życiem napełnionym Duchem Świętym. Nie możemy jednak przyjąć życia w odpuszczeniu, dopóki sami nie przebaczymy. Kiedy jesteśmy wypełnieni Bożą miłością i Bożym Duchem, zmierzamy do tego, aby dać innym to, co sami przyjęliśmy: bezwarunkowe odpuszczenie. Odpuszczenie jest działaniem Ducha. Chrystusowe odpuszczenie przychodzi do nas w Duchu i podobnie nasze odpuszczenie innym. Święty Paweł mówi: „Ponieważ Duch jest naszym życiem, według Ducha także postępujmy!” (Ga 5,25.)

Jezus wzywa nas: „Kochajcie swoich wrogów i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44). Odpuszczenie nigdy się nie kończy: mamy przebaczyć nawet „siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,22). Jak mówi Gregory Jones w swojej wspaniałej studii:

Ci, którym Jezus przebaczył, są wzywani do tego, aby ucieleśniali to przebaczenie w nowym życiu, którego wyrazem jest wspólnota z Jezusem i jego uczniami. Odpuszczenie wzywa wierzących do życia w pokucie, w którym starają się przekształcić swoje relacje z innymi, aby opierały się na służbie świętości serca i życia.1

Odpuszczenie jest więc ważnym pojęciem teologicznym. Obejmuje to, co dla nas grzesznych uczynił Bóg poprzez Chrystusa i co pokutujący grzesznicy w mocy Ducha oferują tym, którzy wobec nich grzeszą. Jezus przed swoim wniebowstąpieniem powiedział swoim uczniom: „Tak jest napisane: Chrystus będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, a w jego imieniu będzie głoszone pokutowanie, aby wszystkim narodom, poczynając od Jerozolimy, były odpuszczane grzechy” (Łk 24,46–47). Odpuszczenie, Boże odpuszczenie dla nas, jest darem zbawienia. Jak mówi Gregory Jones:

Chrześcijańskie odpuszczenie zobowiązuje jednocześnie do nowego życia, do życia krzyża i świętości, w którym dążymy do tego, aby „nauczyć się” grzechu i przywiązać do dróg Bożych. Jednocześnie jest sposobem szukania pojednania w konkretnej grzeszności, konkretnych przypadkach ludzkiej zdeprawowania i niedoskonałości. W szerszym kontekście odpuszczenie jest sposobem, w którym Boża miłość prowadzi nas do pojednania w obliczu grzechu.2

Istota odpuszczenia

Prawdziwe odpuszczenie – w nas i nam – często przychodzi powoli i jest trudne do zaakceptowania. Jednak nasze mylne wyobrażenia o odpuszczeniu jeszcze bardziej utrudniają sytuację. Dlatego z pewnością będzie korzystne jasno określić, czym odpuszczenie jest, a czym nie jest.

Odpuszczenie nie jest jedynie moralnym czy chrześcijańskim obowiązkiem, narzuconym z zewnątrz dla dobra tych, którym jest odpuszczane. Raczej jest to nasze niezbywalne prawo: nasze niezbywalne prawo pozbycia się bólu i smutku, nienawiści i gniewu, uwolnienia się od cierpienia. Nie mamy obowiązku nosić tego ciężaru przez resztę życia tylko dlatego, że ktoś nas zranił. Łaska odpuszczenia przynosi uzdrowienie i integralność tym, którzy przebaczają. Mamy absolutne prawo do takiego uzdrowienia. Nikt nie powinien mieć prawa nas tego pozbawiać. Jeśli ktoś nas zranił, mamy prawo nie pozwolić, by ta rana zatruła całe nasze życie.

Odpuszczenie nie uwalnia winowajcy od jego winy. Pozwala jedynie rannemu uwolnić się od gniewu i goryczy. Uwolni ranną osobę i przywróci ją na drogę pełnego i szczęśliwego życia.

Odpuszczenie nie oznacza, że będziemy usprawiedliwiać zło lub udawać, że aż tak złe nie jest. Prawdziwe odpuszczenie nazwie zło i szczerze i konsekwentnie je oznaczy, natomiast usprawiedliwienie zmienia zło i udaje, że było właściwie akceptowalne.

Odpuszczenie nie usprawiedliwia sprawcy zła. Podczas usprawiedliwienia przyznaję, że dana osoba miała jakieś wytłumaczenie, a więc jej czyn jest usprawiedliwiony. Jeśli działanie osoby jest usprawiedliwione, to nie ma co odpuszczać. Odpuszczenie jest przeciwieństwem usprawiedliwienia. Wyraźnie stwierdza, że to, co pewna osoba uczyniła, było złe i że nie ma dla tego żadnego usprawiedliwienia. Najjaśniejszym sposobem, aby dać komuś do zrozumienia, że dopuścił się wobec nas winy, jest powiedzenie, że mu odpuszczamy. Właściwie mówimy: „Nie ma na to żadnego usprawiedliwienia.”

Odpuszczenie nie oznacza tolerowania zła. Wręcz przeciwnie, w najprostszy możliwy sposób mówi: „To, co uczyniłeś, jest złe i krzywdzące, a ja tego nie akceptuję. Odmawiam bycia twoją ofiarą.”

Odpuszczenie nie oznacza zapomnienia. „Odpuszczać i zapominać” nie jest mądrą moralną zasadą ani celem w życiu. Mądrzejszą zasadą jest „odpuszczać i nie zapominać”, ale zapamiętać w nowy sposób. Nie możemy zapomnieć o bólach, ale odpuszczenie pozwala nam zapamiętać je bez oporu i goryczy. Odpuszczenie umożliwia nam pamiętać w sposób pouczający. Nigdy nie zapomnimy o bolesnym doświadczeniu, ale wciąż będziemy się z niego uczyć. Nauczę się czegoś o własnej zranialności, o nerealistycznych oczekiwaniach lub o moich skłonnościach do obrażania się, jakkolwiek dana osoba nie miała zamiaru mnie urazić.

Odpuszczenie nie jest pojednaniem. Pojednanie następuje między tobą a osobą, która cię zraniła. Odpuszczenie ma miejsce w twoim wnętrzu i ofiarujesz je temu, kto cię zranił, jako darmowy dar. Odpuszczenie nie zależy od tego, co się dzieje między tobą a tym, kto cię zranił. Możesz całkowicie przebaczyć, mimo że druga osoba nigdy nie zechce się z tobą pojednać. Twoje odpuszczenie nie zależy od gotowości drugiego do pojednania. Gdyby tak było, to uzdrowienie twoich ran zależałoby od kaprysów drugiej osoby. Odpuszczenie nie wymaga od ciebie nawet gotowości do pojednania. Jezus powiedział: „Kochajcie swoich wrogów.” Nie powiedział: „Zaproście ich do domu na herbatę!” Wróg może pozostać wrogiem, nawet jeśli mu przebaczymy.

Odpuszczenie nie oznacza przyznania łaski. Oczywiście masz prawo domagać się odszkodowania od tych, którzy cię skrzywdzili. Jeśli to konieczne, możesz postawić daną osobę przed sądem, aby dochodzić swoich praw. Kiedy papież Jan Paweł II przebaczył Mehmetowi Ali A?cowi za to, że próbował go zabić, nie wymagał jego zwolnienia z więzienia. A?ca odpowiadał za swoje czyny i dlatego musiał za nie ponieść konsekwencje, a papież był odpowiedzialny za swoją reakcję na czyn A?cy, więc mu przebaczył. Nie ma sprzeczności między tym, że napastnik został skazany na karę więzienia, a tym, że papież mu przebaczył.

Odpuszczenie nie jest słabością. Jest to coś, co uzdrowiona osoba dokonuje w mocy i siły Ducha Świętego. Tylko uzdrowiona osoba potrafi przebaczyć. Odpuszczenie mówi: „Jestem teraz uzdrowiony z bólu. Odmawiam tej osobie pozwolić, by w jakiś sposób kontrolowała moje życie. Ofiarowuję jej jako dar moje odpuszczenie, które umożliwiło mi się uzdrowić.” Odpuszczenie jest siłą Chrystusa, który na krzyżu przebaczył swoim wrogom.

Ludzie, którzy nie zgadzają się z myślą, że nie ma nic, co można by było przebaczyć, zasadniczo nie zgadzają się z tym, czym odpuszczenie nie jest, a nie z tym, czym naprawdę jest. Kto w ogóle może odmawiać jedynej rzeczy, która uwalnia serce i leczy wewnętrzne rany? Psycholog Gerald Jampolsky napisał:

Z perspektywy miłości i Ducha odpuszczenie to gotowość, aby puścić bolesną przeszłość. To decyzja, by już więcej nie cierpieć i uzdrowić swoje serce i duszę. To wybór, żeby już nie przypisywać wartości gniewowi i nienawiści. To uwolnienie się od pragnienia, aby wyrządzić krzywdę innym z powodu czegoś, co już jest dawno przeszłością. To gotowość, by otworzyć oczy i dostrzegać lepsze w innych ludziach, zamiast ich osądzać i potępiać.3

Ten spójny opis odpuszczenia podkreśla słowa „gotowość” i „decyzja”. To samo dotyczy definicji Roberta Enrighta:

Odpuszczenie to gotowość zrezygnować z prawa do gniewu, negatywnych osądów, obojętnego zachowania wobec tego, kto nas niesprawiedliwie skrzywdził, podczas gdy w sobie pielęgnujemy niezasłużoną zdolność współczucia, hojności, a nawet miłości do tej osoby.4

karmel 4 2016 mrizeObaj psychologowie, Enright i Jampolsky, koncentrują się na wewnętrznym stanie umysłu podczas aktu odpuszczenia: „gotowość do rezygnacji z prawa do oburzenia”, „gotowość do puścić bolesną przeszłość”, „decyzja, aby już więcej nie cierpieć”, „decyzja, aby już nie przypisywać wartości gniewowi ani nienawiści”, „uwolnić się od pragnienia, by wyrządzić krzywdę innym”, „gotowość, aby dostrzegać w innych to, co lepsze”, „gotowość do pielęgnowania miłości do tych, którzy nam zranili”. Proces odpuszczenia zaczyna się od tej pragnienia w nas. Nawet „pragnienie, aby mieć to pragnienie”. Człowiek w danej sytuacji może powiedzieć: „Obyś mógł chociaż pragnąć przebaczyć.” Nawet pragnienie pragnienia odpuszczenia może otworzyć drzwi do procesu odpuszczenia. To Duchowi Świętemu wystarczy, aby rozpoczął swoją pracę. To pragnienie sygnalizuje, że chcemy przebaczyć. Nie chcemy pozostać w więzieniu nienawiści czy zemsty. Uświadamiamy sobie, że takie negatywne postawy szkodzą nie tylko naszemu zdrowiu duchowemu, ale i fizycznemu. Jak mówi dr Jampolsky:

Badania z zakresu psychofizjologii ludzkiego stresu wykazały, że myśli i uczucia, które nosimy w umysłach, często wyrażają się w postaci objawów fizycznych lub emocjonalnych zaburzeń, takich jak lęk, depresja, niepokój, niskie poczucie własnej wartości, bóle głowy, pleców, szyi, żołądka i osłabiona odporność, prowadzące do skłonności do alergii i infekcji. Czas skończyć z atakowaniem swojego ciała negatywnymi myślami.5

Dlatego twierdzi, że „odpuszczenie jest najpotężniejszym uzdrowicielem ze wszystkich”.

Pragnienie odpuszczenia

Skąd bierze się pragnienie odpuszczenia? Wiele rzeczy może nas skłonić do próby przebaczenia sobie nawzajem lub sobie samym. Czasami nasze motywy opierają się na współczuciu i hojności, czasami są znacznie bardziej prozaiczne: chcemy przebaczyć, ponieważ czujemy, że powinniśmy to zrobić w określonych okolicznościach lub chcielibyśmy to zrobić. Na tym poziomie pragnienie odpuszczenia rozwija się w ramach myśli i uczuć, które kształtują naszą indywidualną psychikę.

Powód, dla którego w ogóle pragnimy przebaczyć, nie jest w zasadzie tak istotny, jak szczera chęć rozpoczęcia pracy nad odpuszczeniem jako takim. Udawanie, że przebaczyliśmy, czy „przechodzenie przez wszystkie kroki”, bez rzeczywistego uwolnienia się od gniewu, zranienia i bólu, w żaden sposób nam nie pomoże. Lecz kiedy rzeczywiście pragniemy doprowadzić do pełnego odpuszczenia, wszystkie uwalniające dary uzdrowienia i pojednania, które odpuszczenie przynosi, zaczną manifestować się w naszym życiu.

Kiedy przebaczamy lub jesteśmy przebaczeni, przychodzi uwolnienie i uzdrowienie, które radykalnie zmienia nasze postrzeganie wydarzeń i ludzi, którzy nas skrzywdzili, a także nas samych. Odpuszczenie przynosi nowe uczucia wobec nas i innych. Te wewnętrzne zmiany całkowicie nas przenikają. Przekraczają jedynie psychikę: przynoszą duchowy wzrost. Kiedy decydujemy się przebaczyć, przejmujemy kontrolę nad naszymi emocjami i reakcjami i nie jesteśmy już dłużej oddani kaprysom okoliczności. To ogromny krok w kierunku dojrzałej odpowiedzialności za siebie i za sens swojego życia. Głęboko otwieramy się na swoją duchową naturę. Z tego powodu chrześcijanie zawsze postrzegali odpuszczenie nie tylko jako potężne narzędzie do rozwoju duchowej siły, ale i jako wyraźny dowód duchowej łaski.

Proces odpuszczenia

Przygotować się do odpuszczenia

Jak w ogóle zacząć przebaczać, szczególnie gdy rana jest głęboka? Już samo przygotowanie się do pracowania nad odpuszczeniem może zająć trochę czasu. Jak to najlepiej zrobić? Wiele osób w tej dziedzinie sugeruje pewne kroki, które możemy podjąć, gdy przygotowujemy się do odpuszczenia:

Zastanów się. Myśl, co właściwie się stało, co cię tak zraniło czy zdenerwowało. Przy tym spróbuj uzyskać dystans i widzieć sprawy jasno. Czy bolesne wydarzenie lub słowo było naprawdę zamierzone? Czy nie było to nietypowe zachowanie ze strony osoby, która zwykle jest przyjazna? Może to była przypadkowa sytuacja czy nieporozumienie? Zanim zaczniesz myśleć o odpuszczeniu, musisz być pewien charakteru zranienia, intencyjności, zamysłu, z jakim zostałeś zraniony. Celem jest zrozumienie tego, co chcesz przebaczyć.

Uświadom sobie swoje uczucia. Przyznaj się do tego, co czujesz przy wspomnieniach o tamtej ranie, cokolwiek by to nie było: złość, niechęć, wściekłość, gniew, strach, zemsta... Celem jest uświadomienie sobie brzemienia, które nosisz w wyniku tego zranienia.

Podziel się tym, co zrozumiałeś w poprzedniej czynności. Porozmawiaj z kilkoma bliskimi przyjaciółmi o tym, co się stało i jak się czujesz. Już samo to, że podzielisz się tymi sprawami z kimś, często przynosi potrzebne uzdrowienie albo przynajmniej nowy punkt widzenia na problem. Wiele osób wierzących w Boga lub wyższą moc wybrałoby Boga lub wyższą moc jako najlepszego przyjaciela, z którym można dzielić tego rodzaju uczucia i myśli, podzieliłoby się swoim brzemieniem z wyższą mocą i prosiłoby o siłę i odwagę, o jej wsparcie w procesie odpuszczenia.

Przy pomocy tych kroków przygotowujemy się do odpuszczenia. Ale kryje się w nich znacznie więcej. Jak pisze dalajlama:

Przed paroma laty odwiedził mnie w Tybecie po swojej ucieczce do Indii jeden tybetański mnich, który spędził osiemnaście lat w chińskim więzieniu. Pamiętałem go z naszych wspólnych dni w Tybecie, ostatnio widzieliśmy się w roku 1959. Podczas naszego spotkania zapytałem go, co uważał za największe zagrożenie czy niebezpieczeństwo, będąc w więzieniu. Jego odpowiedź mnie zaskoczyła. Była wyjątkowa i inspirująca. Spodziewałem się, że odpowie coś zupełnie innego: zamiast tego powiedział, że najbardziej bał się, że straci współczucie dla Chińczyków.6

Najbardziej cenił własne współczucie. Utrata współczucia dla Chińczyków stanowiłaby dla niego znacznie większą stratę niż utrata osiemnastu lat wolności w chińskim więzieniu. Utrata współczucia odebrałaby mu sens własnej integralności.

Współczucie jest kluczem do odpuszczenia i stanowi także rdzeń chrześcijańskiego ewangelii. Jezus mówi nam: „Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest wasz Ojciec” (Łk 6,36). Kiedy w pełni przebaczymy, czynimy coś znacznie większego, niż tylko uzdrawiamy własne zranienia i przywracamy naszą zdrową jedność: działamy jak Bóg, zaczynamy być jak On. Wróg może nadal zachowywać się wrogo, ale my przekształcamy się przez współczucie i miłość. Wyrażamy naszą zdolność do połączenia się z Bogiem, zdolność do życia na obraz Boży.

Przeanalizować swoje spojrzenie

Abyśmy mogli ofiarować swoje współczucie innym, musimy na nowo odkryć człowieczeństwo w tych, którzy nas zranili. Głębokie zranienie może sprawić, że będziemy demonizować, wyeliminujemy ich z powierzchni ziemi do jakiejś ciemności. Odmówimy jakiejkolwiek afiliacji z nimi. Dopóki w swoim umyśle odczłowieczamy ich, nigdy nie zbliżymy się do uzdrowienia i odpuszczenia. Pierwszym krokiem ku odpuszczeniu jest na nowo odkrycie pokrewieństwa człowieczeństwa, które jest nam wspólne. Bez względu na to, co nam zrobili, nie są o nic mniej ludźmi niż my. Musimy zmienić swoje spojrzenie na nich. Nazywamy to „przeanalizowaniem swojego spojrzenia”. Joanna North pisze:

Enright i jego koledzy opisują „przeanalizowanie spojrzenia” jako proces, w którym postrzegamy sprawcę w szerszym kontekście, aby zbudować całościowy obraz sprawcy i jego czynów. Oznacza to, że próbujemy zrozumieć presje, które wpływały na sprawcę w chwili, gdy popełnił czyn, a jednocześnie uznaje jego osobowość jako rezultat jego konkretnej życiowej historii.7

Zmiana spojrzenia na sytuację pomoże nam oddzielić sprawcę od zła, które popełnił. Kiedy ktoś robi coś złego, naturalne jest dostrzegać tylko to złe i postrzegać go jako „złą osobę”. Ale ta osoba jest znacznie więcej niż tylko „zło”, które popełniła. Nie powinniśmy mylić grzesznika z grzechem, nie powinniśmy go identyfikować z złem. Przeciwnie, powinniśmy oddzielić osobę od zła, które popełniła. Chrześcijańskim nastawieniem jest nienawidzić grzech, a nie grzesznika. Potępiamy to, co złe, ale sprawcy przebaczamy.

Przejąć kontrolę nad swoimi uczuciami

Odpuszczenie oznacza rezygnację z intensywnych emocji. (...)

Musimy przejąć kontrolę nad tym, jak myślimy i czujemy, jeśli mamy przebaczyć. Jeśli nie trzymamy swojego wewnętrznego „ja” pod kontrolą, mamy w głowie chaos i nasze emocje wybuchają przy każdej nowej kryzysowej sytuacji. Wtedy nie jesteśmy w stanie rozumnie reagować w jakiejkolwiek konflikcie. Nasz problem z odpuszczeniem w konkretnej sytuacji może wskazywać na głębszy problem w naszym życiu: może żyjemy tak, że nasze myśli i emocje są całkowicie niekontrolowane, huśtają się przy każdym najbardziej nieznacznym podrażnieniu. Na takim fundamencie nasza wewnętrzna siła nie może pewnie stać. Aby osiągnąć głębsze wewnętrzne życie, musimy ćwiczyć umiejętność spokoju, zyskać samokontrolę i odpuszczenie.

Pomoc innym w odpuszczeniu

Odpuszczenie jest ogromną łaską, darem, do którego możemy dojść przy pomocy duchowej siły, przy pomocy wewnętrznej siły. Tak jak samoocena, odpuszczenie jest „wewnętrzną sprawą”. Oznacza to, że jesteśmy bezsilni i nie możemy pomóc innym w ich drodze do uzdrawiającej łaski odpuszczenia? Nie.

Możemy sobie nawzajem pomagać w odpuszczeniu i uzdrowieniu. Musimy być jednak bardzo cierpliwi, wrażliwi i współczujący wobec drugiego. Możemy spróbować rozróżnić, w jakim etapie zranienia znajduje się druga osoba, potem akceptujemy ten etap i szanujemy, jak druga osoba w tym etapie się czuje. Akceptowanie i szanowanie jednak nie oznacza, że nie wezwiemy go do przezwyciężenia tego i pójścia dalej. Możemy mu powiedzieć: „Wiem, że czujesz się teraz jak ofiara, ale nie pozostaniesz ofiarą przez całe życie. Bóg cię uzdrowi i ty przebaczysz.” Kiedy cierpliwie stoimy przy cierpiących osobach, kiedy pomagamy im dostrzegać, gdzie są zranione, i kiedy staramy się otworzyć je na wielką tajemnicę odpuszczającej miłości, którą Bóg wlewa w ich serca, możemy je delikatnie prowadzić na drogę odpuszczenia. A potem pewnego dnia obudzą się i uświadomią sobie, że przebaczyli.

Przebaczenie samemu sobie

Czy kiedykolwiek powiedziałeś sobie: „Nigdy sobie tego nie przebaczę”? Niestety, wiele osób nie tylko to mówi, ale także ma to na myśli. Możemy nawet mścić się na sobie samych. W jakiś poważny sposób zawiedliśmy, co nas wewnętrznie zraniło. A zamiast zaakceptować naszą słabość, która doprowadziła do popełnienia błędu, karzemy się i potępiamy jako głupich, strasznych lub niedostatecznie dobrych. Nie denerwuje nas nawet tak bardzo nasze własne niepowodzenie, ale fakt, że zawiedliśmy jako osoby. Żywimy w sobie rozgoryczenie wobec siebie samych. Odmawiamy akceptacji siebie. (...)

Możemy, a nawet powinniśmy otworzyć się na to samo odpuszczenie, które przyjmujemy lub które chcemy zaoferować innym. Jeśli bowiem nie przebaczymy sobie, jeśli pozostaniemy na siebie wściekli i będziemy się odmawiać, nie będziemy w stanie przyjąć odpuszczenia, które mogą nam zaoferować inni, a także nie będziemy mogli nikomu ofiarować odpuszczenia: nie jesteśmy duchowo gotowi na ani jedno, ani drugie.

Jak człowiek może przebaczyć sobie? Jeśli wobec siebie w myśli żywimy gniew i rozgoryczenie, jesteśmy jak „podzielony dom”. Obie jednostki – ta, która zawiodła, i ta, która się wstydzi lub jest zraniona z powodu tego niepowodzenia – żyją w tej samej skórze. „Oni” są w rzeczywistości jedną i tą samą osobą. Jedynym sposobem, aby przebić się do pojednania samemu ze sobą, jest w pełni uświadomić sobie ten fakt. To przyjęcie jest bardzo subtelne i może mieć daleko idące konsekwencje, niż zakładamy. Kiedy bowiem zaakceptuję, że zarówno ta niedoskonała strona, jak i ta, która zasługuje na coś lepszego, są jedną i tą samą osobą, uznaję przede wszystkim, że nie jestem doskonały, a po drugie, że i moja niedoskonała strona zasługuje na dobre traktowanie: miłość. Taki zjednoczony pogląd na samego siebie uwalnia mnie do tego, abym kochał siebie w swojej całości, nawet jeśli niektóre rzeczy potrafię dobrze zepsuć. Równocześnie otwiera drzwi do przebaczenia samemu sobie w sposób znacznie głębszy i bardzo bardziej wzbogacający. W tym duchu chrześcijanie dziękują Bogu za to, jacy są, i z ufnością oddają się w całości, bez upiększeń i ze wszystkimi swoimi błędami w ręce Boże.

karmel 4 2016 okno

Chrzest Pana i temat miłosierdzia

Chrzest Pana i temat miłosierdzia

Czytaj dalej
Oto jestem! (refleksja nad kluczowym słowem Biblii)

Oto jestem! (refleksja nad kluczowym słowem Biblii)

„Jestem tutaj dla ciebie!”

Czytaj dalej
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus i Boże Miłosierdzie (część 3)

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus i Boże Miłosierdzie (część 3)

Czytaj dalej
Trojí modlitba Sláva Otci po Anděl Páně se obvykle modlí jako projev vděčnosti a chvály. Pokud potřebujete konkrétní překlad modlitby nebo textu, dejte mi, prosím, vědět, a já vám rád pomohu.

Trojí modlitba Sláva Otci po Anděl Páně se obvykle modlí jako projev vděčnosti a chvály. Pokud potřebujete konkrétní překlad modlitby nebo textu, dejte mi, prosím, vědět, a já vám rád pomohu.

P. Gorazd Cetkovský O.Carm.

Před lety nás otec Metoděj Minařík pobídl, abychom si navykli pokaždé, když se modlíme modlitbu Anděl Páně, připojit i třikrát modlitbu Sláva Otci i Synu i Duchu svatému... Poslechli jsme ho a od té doby se Anděl Páně v našich komunitách modlíme takto.

Já měl za to, že jde o starý karmelský zvyk, a proto že nám to P. Metoděj uložil. Když jsem si to teď u bratří ověřoval, nebyly naše vzpomínky na odůvodnění, které P. Metoděj tehdy uvedl, jednotné. Bratři si matně vzpomínají, že to snad vycházelo z nějakého podnětu, který dal papež Jan Pavel II., či ještě odjinud. Když jsme o tomto tématu nedávno mluvili při setkáních terciářů, vděčně jsem přijal upozornění, že i papež František se po Anděl Páně modlí trojí Sláva Otci.

Pokusil jsem se po původu tohoto zvyku přece jen pátrat v tradici našeho řádu.

O historii trojí modlitby během dne

Smyslem několikeré modlitby v průběhu dne je úsilí o posvěcení celého času dne. Tedy snaha vše, co děláme a co prožíváme, zasadit do jednoho základního rámce, jímž je naše stálé spojení s Bohem.

Trojí modlitbu během dne znala již tradice židovská (srov. Dan 6,11). Křesťané se už v prvních staletích modlili třikrát denně modlitbu Otče náš.1 Ti, kteří mohli, se nadto snažili modlit se ještě v devět hodin dopoledne, v poledne a ve tři odpoledne (převedeno do našeho dnešního počítání hodin). Tato modlitba se později rozvinula ještě bohatěji a utvořila se z ní Denní modlitba církve, lidově u nás nazývaná breviář.

V počátcích modlitby v průběhu dne nebylo stanoveno ani jednotně ustáleno nějaké téma, na které by se modlitba v tu kterou hodinu měla zaměřovat. Ale stojí za pozornost, že křesťané si takové téma hledali a že své modlitby rádi spojovali s důležitými biblickými událostmi, o kterých víme, že se odehrály v tutéž hodinu.

Tertulián († kolem r. 220), který jako jeden z prvních dosvědčuje tuto modlitební praxi ve starokřesťanské církvi, ji spojuje s událostmi z historie prvotní církve: v devět dopoledne sestoupil na apoštoly Duch svatý (Sk 2,15), v poledne měl Petr na střeše domu v modlitbě vidění (Sk 10,9) a ve tři odpoledne – v čas modlitby podle židovského zvyku – šli Petr a Jan do chrámu (Sk 3,1) a mocí Pána Ježíše zázračně uzdravili chromého. Postupně se víc prosadil zvyk (i když nepřevládl všude), že věřící si při modlitbách v průběhu dne připomínali tři přelomové body Kristova utrpení (dopoledne zhotovení kříže, v poledne Ježíšovo vyvýšení na kříži, ve třetí hodinu odevzdání ducha).

Při modlitbě před usnutím pak mysleli na Kristovo sestoupení do podsvětí a o půlnoci na Pánovo vzkříšení. Při modlitbě o půlnoci se také s oblibou upamatovávali na Kristův druhý příchod, na nějž máme být stále připraveni. I když v denní modlitbě církve v průběhu jejího dalšího vývoje toto zaměření na velikonoční téma zesláblo, v modlitbě prostých laiků se zachovalo. Dosvědčují to knihy, které laici po celý středověk k modlitbě používali.

V následujících dobách se pak všeobecně prosadila modlitba Anděl Páně, jak ji známe dnes. Tak bylo rozjímání o velikonočních událostech překryto výrazným zaměřením pozornosti na tajemství vtělení. Podobně jako lidové povědomí a folklór postupným vývojem položily větší důraz na Vánoce než na Velikonoce.

Vyzvánění na zvony a modlitba při něm

karmel 3 2016 zvonZvonění mělo původně význam zcela praktický: v klášteřích zvon svolával bratry nebo sestry k modlitbě. Proto se někde uchoval i zvyk zvonit k Anděl Páně několika jednotlivými údery na zvon. Právě takovou podobu mělo tradičně znamení před modlitbou v klášteřích.

Zvonění „pro veřejnost“ se objevilo prvotně ve večerní hodinu. Ve františkánském prostředí se traduje,2 že svatého Františka při jeho cestě do Svaté země oslovil zpěv muezínů z věží mešit pětkrát denně, vyzývající k modlitbě.

Jisté je, že Františkův List vládcům lidu obsahuje výzvu: „A vzdávejte Pánu mezi lidem sobě svěřeným tu velkou čest, že bude každý večer heroldem nebo nějakým znamením ohlašováno, že všechen lid má vzdávat chválu a dík Bohu, všemohoucímu Pánu.“3 A kustodům (provinciálům) svého řádu napsal: „A jeho chválu zvěstujte a kažte všem lidem tak, aby každou hodinu, a když vyzvánějí zvony, vždy veškerý lid na celé zemi vzdával chválu a dík všemohoucímu Bohu.“4 Pro Františka tedy tématem večerní modlitby při vyzvánění zvonů je chvála Boží.

Večerní zvonění k modlitbě bylo asi od poloviny 13. století zvykem i v některých italských městech. V Římě je doloženo roku 1327. První zmínka o vyzvánění ráno pochází z Parmy z roku 1317 nebo 1318, zvykem se stalo asi na konci 14. století. První svědectví o zvonění v poledne se udává k roku 1386 z Prahy. Trojí zvonění každý den se nakonec stalo obecným zvykem v průběhu 16. století.

V roce 1456 papež Kalist III. předepsal ještě zvonění každý den před večerem jako modlitbu za odvrácení tureckého nebezpečí. I dnes se někdy zvoní mimořádně jako projev solidarity s trpícími nebo podnět k modlitbě za ně.

V některých krajích se v současnosti zvoní ve čtvrtek večer po Anděl Páně pro připomínku Kristovy úzkosti v Getsemanské zahradě. Německé prostředí dalo tomuto zvonění název „Angstläuten,“ protože pobízí věřící připojit se ke Kristu v úctě vůči k jeho smrtelné úzkosti. Podobným zvykem je páteční zvonění ve tři hodiny odpoledne na připomínku smrti Pána Ježíše na kříži. Povzbudil k němu i ve 20. století papež Pius XI.

Od raného středověku se také věřilo, že vyzvánění na zvony zapuzuje démony, proto se na zvony vyzvánělo také v časech moru nebo v nebezpečí bouřky.5 Ještě v období kolem 2. světové války patřil mezi různé druhy vyzvánění na kostelní zvon v převážně německé obci Lipolci nedaleko Kostelního Vydří také tzv. „šturm“, který se užíval, „když byla zlá bouřka, aby se ochránila vesnice před řáděním živlu.“6

Na rozdíl od klášterů tedy ve městech a obcích zvonění večer, ráno a v poledne nesvolávalo věřící do kostela, ale mělo význam pobídky k osobní modlitbě: v té chvíli a na tom místě, kde koho zvonění právě zastihlo. Původně se přitom lidé modlili libovolné modlitby. Ale je doloženo, že podobně jako v breviáři byla často ranní modlitba spojována s myšlenkou na Pánovo vzkříšení a polední modlitba s připomínkou jeho smrti. V některých krajích a řeholích bylo zvykem modlit se při zvonění ráno Raduj se, Královno nebeská, kdežto v poledne modlitbu, začínající slovy Tenebrae factae sunt – Nastaly temnoty, když židé Ježíše ukřižovali... (též ji zhudebnila řada významných hudebních skladatelů). Později v průběhu 17. století se vše zjednodušilo a stalo se zvykem modlit se třikrát denně modlitbu Anděl Páně.7

Modlitba s tématem Zvěstování: Anděl Páně

Při pátrání po zrodu modlitby Anděl Páně vedou stopy opět do františkánského prostředí. V celé církvi se tradovalo starobylé přesvědčení, že událost Zvěstování se odehrála večer. Františkáni večer před modlitbou kompletáře třikrát zvonili na zvon a bratr Benedikt Sinigardi († 1282) se zasazoval o to, aby se přitom třikrát modlili mariánskou antifonu, hovořící o tom, jak anděl Gabriel pozdravil Pannu Marii. Na generální kapitule řádu v roce 1263 k tomu svatý Bonaventura, generální ministr, povzbudil celý řád. Provinční kapitula františkánů v Padově v roce 1294 stanovila: „Ve všech konventech ať se večer krátce třikrát zvoní k poctě Matky Boží. Všichni bratři ať pokleknou a třikrát se modlí Ave Maria, gratia plena (Zdrávas Maria, milosti plná).“ K citaci z Lk 1,28: „Zdrávas, milosti plná, Pán s tebou“, byla připojena slova, kterými Pannu Marii chválí Alžběta: „Požehnaná jsi mezi ženami a požehnaný je plod života tvého“ (Lk 1,42), a také jména Maria a Ježíš. Prosba Svatá Maria atd. je o něco mladší, asi až ze 14. století.

Ve 14. století se tato večerní modlitba rozšířila i vně františkánské rodiny a věřící se totéž modlili i ráno a pak i v poledne. V 15. století byly tři Zdrávasy při večerní modlitbě doplněny verši o andělově zvěstování Panně Marii, o její odpovědi a o následném vtělení Boha – Slova, jak se tyto verše modlíme už dodnes. Následně byly tyto verše vloženy do modlitby i ráno a v poledne a doplněny závěrečnou modlitbou: „Pane, poznali jsme andělské poselství...“

Vývoj modlitby Anděl Páně se uzavřel někdy na konci 16. století. Nacházíme ji například i v mariánských malých hodinkách, které byly vydány v roce 1571 za papeže Pia V. Opakování modlitby Zdrávas Maria má v ní podobný význam jako při růženci: slouží hlubšímu rozjímání o tajemstvích spásy.

Modlitba Anděl Páně je tedy jakýmsi lidovým breviářem: obracíme se na Pannu Marii, s ní si připomínáme klíčové události naší spásy a vyprošujeme si Boží milost.

Svědectví pražské synody z roku 1605

Unikne-li naší pozornosti narážka na velikonoční události v závěrečné modlitbě: „ať nás jeho umučení a kříž přivede ke slávě vzkříšení“, může se nám zdát, že je modlitba Anděl Páně jednostranně zaměřena pouze na tajemství vtělení Božího Syna. Zajímavé svědectví o tom, že naši předkové to takto zúženě nevnímali, nacházíme v ustanoveních pražské diecézní synody z roku 1605. Podtrhněme: modlitba Anděl Páně se právě čerstvě vyvinula do konečné podoby a stávala se obecnou zvyklostí, stejně jako vyzvánění při ní. Přeložme z latiny synodní text:

V každém farním kostele ať jsou věřící třikrát denně – totiž časně zrána, v poledne a za soumraku – povzbuzováni hlasem zvonu k modlitbě (...). A v oněch stanovených intervalech je nejvíce třeba prosit a dovolávat se ochrany8 nejblahoslavenější Panny Marie, aby pro vynikající dobrodiní, jež byla v oněch hodinách za její přítomnosti prokázána lidskému pokolení, ráčila věřícím vyprosit od svého jednorozeného Syna milosrdenství. Neboť zvukem zvonu se ráno obnovuje památka vzkříšení Krista Pána, který – když vstal z mrtvých – hned se ukázal své přesvaté Matce. Polední zvonění se koná k vyvolání vzpomínky a pro připomenutí Kristova umučení, jemuž byla Maria přítomna. Večerní (zvonění) upomíná mysl i ducha na dobrodiní vtělení téhož našeho Spasitele v lůně nejblahoslavenější Panny. Aby se tedy věřící v oněch třech časech jednotným způsobem modlili a mohli získat odpustky k tomu nejvyššími Velekněžími stanovené, ať se faráři postarají o to, aby všichni vkleče vroucně a zbožně recitovali třikrát Andělské pozdravení s třemi veršíky a (závěrečnou) modlitbou, jež se modlí podle starodávného zvyku církve.

Poté synoda uvádí přímo text modlitby Anděl Páně, jak se ji modlíme i dnes. Je tedy patrné, že i když se v baroku katoličtí křesťané modlili modlitbu o vtělení Božího Syna, měli na zřeteli celý život Pána Ježíše, přinášející nám spásu.

K ještě pevnějšímu zakořenění modlitby Anděl Páně v praktickém náboženském životě přispěla skutečnost, že papež Benedikt XIII. udělil v roce 1724 odpustky těm, kdo se ji budou modlit. Protože bylo zvykem modlit se ji v kleče, proto zvonění, k němuž se pojila, v českém jazykovém prostředí dostalo jméno „klekání“. V roce 1742 papež Benedikt XIV. předepsal, aby v sobotu večer a v neděli se tato modlitba recitovala ve stoje (jako součást oslavy Kristova vzkříšení) a v době velikonoční aby byla nahrazována modlitbou: Raduj se, Královno nebeská. I ta se podle starého zvyku modlí ve stoje, ne v kleče.9

Jak se modlitbu Anděl Páně modlit dnes?

Jaké máte zkušenosti? Zakládáme si na tom, že „u nás se zvoní“. Ale modlíme se při tom? Dřív se modlil zaručeně zvoník, který tahal za provaz zvonu, ale dnes hýbe zvony automatický elektrický pohon. A my máme den rozdělený bezmála na minuty a věnujeme se činnostem, které nemůžeme o své vůli snadno přerušit. A tak se mnohdy ptám: nakolik je třeba vázat se na přesné poledne a na čas, kdy se zvoní, a nebo se raději pomodlit ve větším klidu jindy? A jestliže vím, že se budu modlit jindy, a přitom teď slyším zvony, chci na to přece nějak reagovat. Jaká podoba modlitby je pro mne v takové chvíli únosná a může potěšit Pána Boha i mne? Zvonění je v každém případě krásná prostá hudba. Už tato jeho stránka ladí naše srdce ke chvále Boží. Už jen vděčným nasloucháním...

Papež Pavel VI. se vyslovil „vroucí výzvou, aby se, pokud je to možné, zachovával zvyk tuto modlitbu recitovat. (...) A přestože se časy změnily, zachovávají si pro většinu lidí i nadále význam určité chvíle dne – ráno, poledne a večer – které rozdělují rytmus práce a zároveň zvou k tichému soustředění v modlitbě.10

karmel 3 2016 zvestovani

Nejstarší zmínky v karmelské tradici

Ve starých karmelitánských knihách, obsahujících předpisy k modlitbě, nacházíme o modlitbě Anděl Páně tyto zmínky.

Ordinale, vydané roku 1544, předpisuje zvonit ráno za svítání a večer po kompletáři vždy třikrát třemi údery, „a to k podnícení zbožnosti lidu“. Což si vykládám tak, že zvon z klášterního kostela bylo slyšet do okolí, a tak si lidé mohli uvědomit, že karmelitáni se právě modlí, a mohli se k nim na dálku přidat.

Caeremoniale z roku 1616 stanoví:

„Zvonění k andělskému pozdravení po západu slunce ať se děje třikrát třemi údery; podobně ať se koná za svítání a také v poledne podle obyčeje v dané zemi. Při tomto zvonění ať bratři (...) pokleknou (vyjma o nedělích) a recitují tři verše „Anděl Páně...“, třikrát Zdrávas Maria s modlitbou „Pane, poznali jsme...“ a „Fidelium animae“.”11

Takže pokyn přidávat k modlitbě Anděl Páně trojí modlitbu Sláva Otci tu dán není.

Nejstarší jinde nalezené svědectví o trojím Sláva Otci

P. Tomáš Špidlík, aniž by zmiňoval karmelitány, píše: „Roku 1815 nařídil Pius VII., aby se přidávalo (k modlitbě Anděl Páně) třikrát „Sláva Otci“ na poděkování nejsvětější Trojici za dary, které Panně Marii udělila, především vzetí na nebesa.“12

Podobnou informaci obsahuje Český slovník bohovědný u hesla Doxologia.13 Tam je nadto uvedeno i přesné datum, kdy papež Pius VII. vyzval věřící modlit se třikrát denně trojí Sláva Otci. Učinil tak 11. července 1815. A ještě se tu cituje další skutečnost, totiž že papež těm, kdo se takto budou modlit, udělil odpustky. Děkuji želivskému premonstrátovi, P. Jindřichu Z. Charouzovi, který mne na údaj v tomto slovníku upozornil. P. Jindřich zároveň vyslovil hypotézu, že papež Pius VII. se přitom opravdu mohl přidržet starobylého zvyku jednotlivého řeholního společenství a rozšířit ho na celou církev, nebyl by to v historii ojedinělý případ. Aby se potvrdilo, že tomu tak bylo, potřebovali bychom se dopátrat původního znění dokumentu, vyhlašujícího zmíněné odpustky.

Zabývejme se nejdřív krátce osobou zmíněného papeže. (I když je otázkou, nakolik zavedení této modlitby mohlo být jeho osobní iniciativou. Jak uvidíme dál, odpustkovou listinu vydal k tomu kompetentní papežský úřad – kongregace pro odpustky.) Pius VII. se do historie mariánské úcty v katolické církvi zapsal několika počiny. V roce 1814 na poděkování za svou záchranu z napoleonského zajetí předepsal pro celou církev svátek Panny Marie Sedmibolestné, slavený do té doby jen řádem servitů. Roku 1815 zavedl ze stejného důvodu svátek Panny Marie, Pomocnice křesťanů, a předepsal jeho slavení na 24. květen. A v tomtéž roce pobídl všechny věřící, aby se v měsíci květnu scházeli k májovým mariánským pobožnostem.14

Nám se z našich národních dějin vybaví postava arcibiskupa Jana z Jenštejna († 1400), který se zasadil o zavedení svátku Navštívení Panny Marie. Zavedení svátku je podnětem k opakované modlitbě. Rok co rok. To je mnohem účinnější, než kdyby papež napsal dokument nebo uspořádal slavnost či něco jiného, co dosáhne jen k úzkému okruhu věřících nebo co záhy odezní. Svátek se vrací. A ještě je tu onen osobní důvod, proč Pius VII. svátky zavedl. Rozumíme tomu z vlastní zkušenosti? Ano, i my si pamatujeme a připomínáme data různých přijatých milostí: sňatku nebo svěcení, autonehody, kterou jsme zázrakem přežili, atd. Svatá Terezka napsala svému duchovnímu bratru, seminaristovi abbé Bellierovi: „Mám k vám ještě jednu prosbu: chtěla bych, abyste mi napsal památná data svého života, abych se mohla s Vámi spojovat zcela zvláštním způsobem a děkovat našemu milému Spasiteli za milosti, které Vám udělil.“15 A podobně mu i ona potom poslala „památná data svého života, a to také s úmyslem, abychom byli v těchto požehnaných dnech zvlášť spojeni modlitbou a vděčností.“16

Ale vraťme se k pátrání po dokumentu, vyhlašujícím odpustky pro ty, kdo se budou modlit po Anděl Páně trojí Sláva Otci. Důkladná kniha o odpustcích,17 kterou jsem našel v knihovně kláštera ve Straubingu, sice neobsahuje přímo znění dekretu, ale aspoň další podrobnější informace. Píše se v ní, že papež Pius VII. dekretem papežské kongregace pro odpustky z 11. července 1815 udělil odpustky všem věřícím, kteří se na počátku dne, v poledne a večer pomodlí třikrát „Sláva Otci atd.“ s úmyslem vzdát díky Nejsvětější Trojici za vznešené dary a výsady, které Panně Marii prokázala, a to zvláště skrze Mariino nanebevzetí. Odpustky částečné mohli takto věřící získat každý den, plnomocné odpustky jen jednou za měsíc – v libovolný den toho měsíce, pokud se takto modlili po celý ten měsíc a pokud v onen den splnili obvyklé obecné podmínky, požadované pro získání odpustků.

Takže tu není zmíněna žádná spojitost s modlitbou Anděl Páně! Jestliže se modlitba Anděl Páně v podobě, jakou má dnes, rozšířila již v 16. a 17. století, byla tedy v roce 1815 již asi samozřejmou. Takže papežem Piem VII. doporučené trojí Sláva Otci nebylo jinou variantou modlitby Anděl Páně při každodenním zvonění ráno, v poledne a večer, ale připojilo se k modlitbě Anděl Páně jako přídavek.

Není to jediný případ spojování modliteb. Z historických svědectví například víme, že v době kolem roku 1735 v klášteře v německém Frankfurtu zpívali karmelitáni po nešporách ještě třikrát německy Zdrávas Maria.18 Což je vlastně velmi podobné onomu františkánskému trojímu Zdrávas Maria, o kterém jsme už mluvili. Ostatně v dřívějších dobách osobní modlitba mnoha lidí ve své nejjednodušší podobě spočívala v tom, že prostě odrecitovali některé (nebo i všechny) modlitby, které znali zpaměti. A tato praxe je živá i dnes a jistě se v nějaké míře udrží i v budoucnu.

Vraťme se ale k jádru našeho bádání: pravděpodobnost, že když se po Anděl Páně modlíme třikrát Sláva Otci, zachováváme tím starodávný karmelitánský zvyk, se ukázala jako velmi malá...

Takže jsme se namáhali zbytečně?

Nespěchejme s takovým odsudkem. Všimněme si onoho trojího Sláva Otci blíže. Chvály vůči Bohu, vyznávání jeho slávy, není v naší modlitbě nikdy dost. A když si připomínáme přímo tajemství Trojice, pomáhá nám to neztrácet ze zřetele, že náš Bůh je velký a tajemný – a zároveň blízký jako vtělený Syn a jako Duch svatý. Je-li tato naše víra živá, přináší vydatné ovoce v našem praktickém životě: úctu vůči Bohu, důvěru v jeho moc, zdravou obavu, abychom neuráželi jeho lásku, touhu být opravdu Ježíšovými přáteli, žít z Ducha atd. Letos při exerciciích naší delegatury, které vedl P. Salvador Villota, karmelitán z Valencie, jsme právě toto mohli zažít velmi silně.

Karmel 3 2016 korunvace PMA také nás Pius VII. tímto podnětem vede ke svěží pozornosti vůči veliké skutečnosti Mariina přijetí do nebe i s jejím vzkříšeným tělem. Stojí za to si uvědomit: v roce 1815 tato pravda víry ještě nebyla oficiálně vyhlášena jako spolehlivě definovaná součást víry katolické církve (dogma). V nejpodrobnějším vylíčení dějin tohoto dogmatu, jaké mi bylo dostupné,19 nacházím uvedeno, že ještě po roce 1668 ve Francii víra v to, že Maria byla po své smrti vzata s tělem i duší do nebeské slávy, byla předmětem velké teologické diskuse, provázené vydáváním knih, zastávajících jedno nebo druhé stanovisko. O sto let později se Benedikt XIV., papež v letech 1740–1758, vyjádřil pouze opatrnými slovy, že přesvědčení o Mariině nanebevzetí je „zbožná a pravděpodobná domněnka“. Pak přišel námi zmiňovaný rok 1815. A první žádosti o oficiální vyhlášení tohoto dogmatu, adresované papežskému stolci, jsou zmíněny od roku 1849. Ukazovalo se, že bude třeba jasně vymezit nauku katolické církve v této věci.

Z toho všeho podle mého soudu vyplývá, že papež Pius VII. v roce 1815 vyhlášením odpustků pro ty, kdo se budou modlit zmíněné modlitby, a zdůrazněním vděčnosti za Mariino přijetí do nebe chtěl věřící ovlivnit tak, aby je upevnil v přesvědčení o této pravdě víry...

A co my? Máme k tomuto „článku víry“ osobnější vztah? Co nám říká? V tom, že Bůh přijal Marii po její smrti s tělem i duší do slávy nebe, můžeme spatřovat projev Boží věrnosti. Bůh si Marii nejen „použil“ v rámci svého plánu Vtělení Božího Syna. Poté, co Maria splnila svůj úkol, Bůh ji neodložil, nezapomněl na ni, ale On oné důvěrnosti s Trojicí, do které Marii Vtělením Syna postavil, zůstal věrný. A proto Marii neponechal ani v nejmenší míře v moci smrti, ale – jak to formuloval papež Pius XII. v roce 1950:

„Vznešená Matka Boží, tajemně už od věčnosti spojená s Ježíšem Kristem jediným a týmž úradkem předurčení, neposkvrněná při svém početí, zcela neporušená panna při svém božském mateřství, velkodušná spolupracovnice božského Vykupitele, vítěze, který úplně přemohl hřích a jeho následky, dosáhla nakonec jako vrcholné koruny svých výsad toho, že byla uchráněna od porušení v hrobě a že byla jako její Syn po vítězství nad smrtí vyzdvižena s tělem i s duší do svrchované nebeské slávy.“20

Není v tom pro nás krásná pobídka, abychom i my, když se snažíme žít s Bohem, spoléhali na Boží věrnost? Ve světle víry v Mariino nanebevzetí se můžeme těšit na to, až Bůh ukáže svou věrnost také na nás. Nebojte, není to od nás opovážlivá ctižádost. Neudělá to pro naše zásluhy (ty nemáme), ale protože „i když my jsme nevěrní, on zůstává věrný“ (2 Tim 2,13).

A nemysleme jen na to, že Bůh byl takto Marii věrný pro její blízkost Kristu skrze pouto mateřství. Maria byla Kristu blízká také jako jeho věrná učednice – v souladu s jeho slovem o blahoslavenství těch, „kdo slyší Boží slovo a zachovávají ho“ (Lk 11,28). Mariino nanebevzetí nás pobízí k naději. Abychom s důvěrou očekávali, že i na nás Bůh dílo své spásy, které započal, dotáhne do konce.

A (asi především) je Mariino nanebevzetí zřetelnou připomínkou, že Bůh s námi má větší záměr, než je pouhý pozemský život. Dnešní doba, která tolik vězí v zajetí praktického materialismu, tuhle připomínku velmi potřebuje. Nás, věřící křesťany, z toho nevyjímaje. Mariino nanebevzetí nás podněcuje vzít vážně slova apoštola Pavla o tom, jak máme po svém křtu, spojeni nyní s Kristem, žít: „Protože jste byli vzkříšeni s Kristem, hledejte to, co je nad vámi, kde Kristus sedí na pravici Boží. K tomu směřujte, a ne k pozemským věcem“ (Kol 3,1–2; ekumenický překlad).

Kromě toho jsou jistě další možnosti, jak trojnásobnou modlitbu oslavy Boží Trojice chápat a využít. Toto vzdávání chvály a díky, můžeme například klidně vztáhnout na konkrétní milosti, které jsme toho jednotlivého dne přijali, a za ně při tom děkovat.

Svědectvím o tom, že původní úmysl, doporučený Piem VII., se už pozapomněl nebo se jím necítíme přísně vázáni, je například pobídka Jana XXIII., který – když na sklonku roku 1959 prosil věřící na celém světě o modlitbu za nadcházející Druhý vatikánský koncil – navrhoval jako konkrétní formu: kupříkladu na tento úmysl obětovat denně jedno ze tří Sláva Otci po modlitbě Anděl Páně.21

Co má tedy Karmel s trojí modlitbou Sláva Otci společného?

Po všem pátrání musíme říci: přesvědčení, že trojnásobné opakování modlitby Sláva Otci po modlitbě Anděl Páně pochází z karmelitánského prostředí, pravděpodobně z hlediska historického není pravda. Ale dovolím si tvrdit: pravdou ale je, že v odůvodnění této modlitby, jaké zmiňuje dokument z roku 1815, a v tom, že my karmelitáni jsme k této modlitbě přilnuli, se skrývá něco nám velmi blízkého!

Karmelitáni se od počátku řádu považovali za bratry, úzce spojené s Marií. A celé tohle pátrání a uvažování pro nás bylo přínosné: připomnělo nám, že ke Karmelu patří důvěrnost s Pannou Marií, na jakou si dnes běžně ani netroufáme. Jak to?

Vzpomeňte si: už když jsme byli děti, napomínali nás dospělí: „Nemluv za druhého!“ Učili nás respektovat svobodu a samostatnost toho druhého. Protože mluvení za druhého snadno může být pláštíkem, ukrývajícím pýchu, drzost, manipulaci. Představte si: kdyby někdo cizí přišel a děkoval vašim rodičům za to, že vám dali život, a za všechno, co pro vás kdy udělali, jak by to asi vyznělo? Jaké pocity by to vyvolalo ve vás i v nich vůči tomu člověku? Nezdálo by se nám to být od něj opovážlivé a nafoukané? Takové děkování by bylo oprávněné pouze do té míry, do jaké míry by byl opravdu velmi intenzívní vztah mezi oním člověkem a vámi.

Pátrejte se mnou: napadne vás nějaká situace ze života, v níž takto děkujeme někomu za to, co udělal pro někoho nám blízkého, a v níž takovéto děkování je zcela na místě? Podle mého soudu je něčím takovým poděkování ženicha rodičům nevěsty ve svatební den. Předtím, než jdou všichni do kostela, děkuje jejím rodičům za to, že jí dali život, vychovali ji a za všechno, co pro ni kdy udělali... A není to od něj nafoukaná opovážlivost. On sice byl až doposud pro jejich rodinu cizím člověkem, ale nyní ho s jejich dcerou pojí silná a odvážná láska a tato jejich dcera se teď stane jeho ženou, spojí s ním svůj život.

Když děkujeme Bohu za to, co dal Marii, je to od nás docela opovážlivost... Domyšleno přesněji: takové děkování je na místě jedině za předpokladu, že mezi námi a Marií je velmi, velmi blízký vztah.

Jde vlastně o vztahový trojúhelník

Držíme-li se úmyslu, předloženého Piem VII., a takto se modlíme, pak tím samým zpevňujeme trojici vztahů, jimiž jsou spojeni tito aktéři:

  • Bůh a Maria; děkujeme Bohu za jeho lásku k Marii a za to, co jí prokázal; tento vztah mezi nimi sice my nejsme s to nějak posílit, ale vyslovujeme o něm chválu!
  • my a Bůh: modlíme se „Sláva Otci i Synu i Duchu svatému...“, tedy projevujeme a upevňujeme svůj vztah k Trojici Boží,
  • my a Maria: aniž bychom o tom přímo mluvili, naše děkování za to, co Bůh prokázal Marii, vyrůstá z našeho intenzívního vztahu k ní a ještě více ho posiluje.

Mám rád názornost a pomáhá mi představit si tyto vztahy jako trojúhelník, jehož vrcholy jsou Bůh, Maria a já. Zmíněná modlitba v sobě zahrnuje celý tento trojúhelník se všemi třemi jeho stranami.

Nevím, jestli tohle papeži Piu VII. nebo jeho úředníkům, kteří tehdy pracovali na kongregaci pro odpustky a zmíněnou modlitbu schválili, docházelo. Ale nám to docházet může, a když se trojí Sláva Otci po Anděl Páně budeme modlit „na poděkování Nejsvětější Trojici za milosti a zvláštní výsady, které udělila Panně Marii, zvláště její slavné nanebevzetí,“ pokračujeme v nejhlubší tradici Karmelu: odevzdáváme svůj život Bohu v důvěrném spojení s Marií.

Vtělení, umučení a vzkříšení Páně jsou skutečnosti, které považujeme za vůbec nejdůležitější pro náš život pozemský i věčný. Proto si je nejméně třikrát denně připomínáme a třikrát denně o nich s Bohem a s Marií mluvíme prostřednictvím modlitby Anděl Páně a trojího Sláva Otci.

Święta Teresa z Lisieux i Boże miłosierdzie (część 2)

Święta Teresa z Lisieux i Boże miłosierdzie (część 2)

Czytaj dalej
Jesteśmy zamieszkani.

Jesteśmy zamieszkani.

na kanonizaci Alžběty od Trojice

Czytaj dalej
Niebezpieczeństwo „zastoju” na drodze do Boga

Niebezpieczeństwo „zastoju” na drodze do Boga

fragment z książki P. Lipperta „Listy do klasztoru”

Czytaj dalej
Jedna ozvěna letošních exercicií.

Jedna ozvěna letošních exercicií.

(list, napsaný asi měsíc po odjezdu z Vydří)

Czytaj dalej
Duchowe wzloty (część 6)

Duchowe wzloty (część 6)

completion

Czytaj dalej