Blog
1 Król 18,25–30a
Czytaj dalej
Hledá-li duše Boha, hledá mnohem víc její Milovaný ji!
Czytaj dalej
Jak „rozumná“ je má důvěra... jak pošetilá je veškerá úzkost.
Teresa Benedykta od Krzyża (Edith Stein)
Człowiek pragnie być stale obdarowywany bytem, aby móc wykorzystać to, co moment jednocześnie daje i odbiera. Nie chce rezygnować z tego, co daje mu pełnię, i chciałby być bez końca i bez granic, aby mieć to w pełni i nieustannie. Radość bez końca, szczęście bez cienia, miłość bez granic, intensywne życie bez osłabienia, jak najpotężniejszy czyn, który jest jednocześnie doskonałym pokojem i uwolnieniem od wszelkich napięć – to jest wieczna błogość (...) To jest byt, o który człowiekowi w życiu chodzi.
Niezaprzeczalnemu faktowi, że moje istnienie jest ulotne, ograniczone od jednego momentu do drugiego i narażone na możliwość niebytu, odpowiada inny, równie niezaprzeczalny fakt: że pomimo tej ulotności jestem moment po momencie zachowywana w bycie i że w moim ulotnym istnieniu zawarte jest istnienie trwałe. Wiem, że ktoś mnie trzyma, i w tym leży mój spokój i pewność. Nie jest to pewność człowieka, który stoi na mocnym gruncie swoją własną siłą, lecz słodka i błoga pewność dziecka, które nosi silne ramiona, pewność – rzecz biorąc – nie mniej rozumna. Czy nazwalibyśmy „rozumnym” dziecko, gdyby żyło w ciągłym lęku, że matka puści je upaść?
W swoim istnieniu zderzam się z istnieniem innym, które nie jest moje, ale które stanowi podporę i podstawę mojego istnienia, które samo podporę i podstawę traci. Aby w tej podstawie mojego istnienia, z którą się sama w sobie spotykam, poznawać istnienie wieczne, mogę dojść dwiema drogami. Jedna to droga wiary: kiedy Bóg objawia się jako „ten, który jest”, jako ten, kto tworzy i podtrzymuje życie, a kiedy Odkupiciel mówi: „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne” (Jan 3,36). To wszystko są jasne odpowiedzi na tajemnicze pytanie mojego własnego istnienia. A gdy Bóg przez proroka mówi mi, że stoi przy mnie wierniej niż własny ojciec i matka, że jest nawet samą miłością, wtedy wyraźnie widzę, jak „rozumna” jest moja ufność w ramie, która mnie trzyma, i jak niedorzeczny jest wszelki lęk i obawa przed upadkiem w nicość – o ile sama od tego bezpiecznego ramienia się nie odłączę.
Drugą drogą jest droga filozoficznego poznania, która podąża własną ścieżką. Jest to droga myślenia dedukcyjnego, którą podążają dowody istnienia Boga.
Przyjęte z książki: Edith Stein, Myśli i medytacje
Wydano: Trinitas, 2000
Wybrane i opracowane przez: Norbert Żuška, OCarm.