Mamy w sobie święty spokój.

Innym typowym sposobem prześladowania podczas hiszpańskiej wojny domowej były masowe egzekucje. W Barbastro dokonano morderstwa 42 studentów i sześciu przełożonych, całkowicie zlikwidowano seminarium teologiczne. Z dnia 13 sierpnia 1936 roku, kiedy zabito już 29 seminarzystów, zachował się list pozostałych studentów, którzy oczekiwali na swoją egzekucję:

„Spędzamy dzień nawzajem motywując się do męczeństwa, modlimy się za naszych wrogów i za nasz drogi instytut. Gdy tylko nadchodzi chwila, w której wyznaczona jest kolejna ofiara, wszyscy w sobie mamy święty spokój i niecierpliwie czekamy, aby usłyszeć swoje imię, by wyjść i ustawić się w kolejce z wybranymi; oczekujemy na tę chwilę z wielkoduszną niecierpliwością. Kiedy ten moment nastał dla niektórych, widzieliśmy, jak całują liny, którymi byli związani; inni kierowali słowa przebaczenia uzbrojonemu tłumowi. Gdy wsiadali do ciężarówki, aby odjechać na cmentarz, słyszeliśmy ich wołanie: „Niech żyje Chrystus Król!” A tłum odpowiadał wściekle: „Niech umrą! Niech umrą!” Ale nic ich nie przestraszyło…”

José Diaz, sekretarz generalny hiszpańskiej sekcji III Międzynarodówki, w marcu 1937 roku twierdził: „W prowincjach, gdzie mamy władzę w swoich rękach, kościół już nie istnieje. Hiszpania daleko przewyższa dzieło Sowietów, ponieważ kościół jest obecnie całkowicie zlikwidowany.”

(Andrea Riccardi, Wieku męczenników)