Boża wola wyraźnie przejawia się w codziennych sytuacjach.

Naszym jedynym zadaniem tutaj – tak jak w całym życiu – jest wypełnianie woli Bożej. A to nie "wola Boża", jaką byśmy może chcieli lub wyobrażali sobie, ale wola Boża, którą Bóg codziennie nam objawia w sytuacjach, w które nas stawia. Jego wola oznaczała dla nas te dwadzieścia cztery godziny każdego dnia: ludzie, miejsca i okoliczności, które dla nas w tym wyznaczonym czasie przygotował. Bóg wiedział, że to było dla Niego i dla nas w danej chwili ważne i chciał, abyśmy przeżywali właśnie te sytuacje, a nie jakieś abstrakcyjne zasady czy subiektywne pragnienia "wypełniania woli Bożej".

Nikt nie musi rozważać, jaka jest wola Boża, ponieważ ta jasno objawia się w codziennych sytuacjach, tylko gdy nauczymy się patrzeć na wszystko tak, jak to widzi Bóg i jak nam to zsyła. Pokusa tkwi w ignorowaniu tych rzeczy (ponieważ są ciągle takie same, banalne, szare i codzienne) i w poszukiwaniu innej, wzniosłej woli Bożej gdzieś poza tę materialną rzeczywistość, aby lepiej odpowiadała naszym własnym wyobrażeniom o niej.
Jednak przyjąć tę Bożą prawdę za swoją, przyjmować każdą chwilę w jej świetle ... oznacza doświadczyć prawdziwej radości i wewnętrznego pokoju płynącego z pewności, że staramy się we wszystkim i zawsze wypełniać wolę Bożą, co ostatecznie jest sensem naszej egzystencji. Właśnie do tego zostaliśmy stworzeni. Nie ma większej pewności, jaką moglibyśmy pragnąć, nie ma większego wewnętrznego spokoju, który moglibyśmy doświadczyć.

(Walter J. Ciszek SJ /1904–1984/, wspomnienia o obozie pracy w Rosji, On mnie prowadzi, rozdział 3)