Posłuchajcie małej, bardzo zabawnej historii: Pewnego razu, gdy byłam na mojej chmurce, siostra św. Wincentego z Pawła zobaczyła naszą matkę i zawołała: „Ach, jak błogosławiona twarz! Jak silne jest to wielkie dziewczę! Jak jest grube!” Odeszłam bardzo zawstydzona tym komplementem. Wtedy zatrzymała mnie siostra Magdalena przed kuchnią i powiedziała: „Ach, co to z wami, moja biedna siostrzyczko Tereso od Jezuska! Wyraźnie chudniecie! Jeśli tak dalej pójdzie z tą twarzą, która budzi obawy, długo nie będziecie żyć w zakonie!”
Nie mogłam się otrząsnąć, że słyszę tuż za sobą tak sprzeczne oceny! Od tej chwili przestałam przywiązywać jakąkolwiek wagę do opinii stworzeń, a to wrażenie rozwinęło się we mnie na tyle, że obecnie uwagi i komplementy, wszystko po mnie spływa bez najmniejszego śladu.
(Teresa od Dzieciątka Jezus, Ostatnie rozmowy, 25 lipca 1897)