Hůrka dokonalosti sv. Jana od Kříže (2. część)

Według Karmelimpulse 2000/I-IV
opracowane przez Norberta Żuskę, O.Carm.

Jednoczenie się z Bogiem, które symbolicznie wyraża szkic Jana Hůrki doskonałości, jest jednocześnie celem i drogą życia duchowego, jak pokazaliśmy w zakończeniu pierwszej części naszego opracowania. Drogą wiary chrześcijańskiej, drogą zaufania, że Bóg zniżył się ku nam w swojej miłości i swoją łaską zjednoczył nas ze sobą. Tę drogę Bóg otwiera przed nami, abyśmy po niej szli, abyśmy odważyli się na „przygodę”, do której przez swojego Syna nas zaprasza. Odważyć się i „kroczyć” to zatem wymagania stawiane nam, wymagania wymagające aktywności z naszej strony.

Miłościwa uwaga wobec Boga

Co dla Jana od Krzyża oznacza „kroczenie drogą jednoczenia w miłości z Bogiem”? W swoich pismach zachęca czytelników, aby często zwracali się do Boga z „miłościwą uwagą” lub „z miłościwym przychyleniem”, prowadzi ich zatem do czegoś bardzo prostego, czego każdy człowiek jest zdolny. Myślę o tym, że Bóg jest ze mną, nawet gdy nie mogę go postrzegać swoimi zmysłami. Świadomie nazywam go „Boże”, rozmawiam z nim lub przebywam przed nim bez słów w postawie słuchania, w pragnieniu ujrzenia oczami wiary jego prawdziwej twarzy. To wszystko! Inne „akty”, o których Jan także często mówi, dotyczą zarówno usunięcia tego, co człowiekowi przeszkadza wykroczyć na tę drogę, czy opuszczenia fałszywych dróg, które nie prowadzą do celu, jak i konkretnych form praktykowania miłościwej uwagi wobec Boga, takimi jak modlitwa, medytacja, praca wykonywana świadomie przed Bożą twarzą i na jego chwałę itd.

Fałszywe drogi – drogi duchowego egoizmu

W książce „Wzniesienie na górę Karmel” Jan wyraźnie pisze, że „obraz na początku tej książki (...) również mówi o duchu niedoskonałości w zmysłowym i zewnętrznym, co można zobaczyć na dwóch drogach po bokach ścieżki doskonałości”.1 Na obrazie rzeczywiście widzimy dwie „drogi” oraz pośrodku „ścieżkę”. Ważne jest, abyśmy zdali sobie sprawę, że Jan nie mówi o fałszywych drogach, którymi podążają niewierzący lub heretycy, ale o fałszywych drogach w obrębie chrześcijaństwa, o fałszywych drogach chrześcijańskiego życia duchowego i praktyki chrześcijańskiej. W obu przypadkach chodzi o drogi, na których człowiek – zwykle nieświadomie – sam pozostaje w centrum i w konsekwencji nie odnajduje ani Boga, ani swojej najgłębszej tożsamości. Jan tymi drogami mówi jednoznaczne „nie”: „ani to”, „ani tamto”, jak to widzimy zapisane na obu polach między obiema drogami a ścieżką pośrodku, i obie nazywa „drogami niedoskonałości”.

Jan jest wielkim analitykiem i systematykiem życia duchowego. Na swoim szkicu przedstawia dwie typowe fałszywe drogi duchowości. Na jednej napisano „Droga ducha niedoskonałości nieba: chwała, radość, wiedza, pociecha, odpoczynek”, na drugiej „Droga ducha niedoskonałości ziemi: posiadanie, radość, wiedza, pociecha, odpoczynek”. „Duch niedoskonałości” polega na tym, że w pierwszym przypadku człowiek stara się za pomocą religii osiągnąć niebiańską chwałę, niebiańskie radości, pociechy itd., w drugim zaś jego duchowa praktyka jest skierowana na to, aby w obszarze dóbr ziemskich zdobyć od Boga majątek, rozkosz, władzę itd. Głównym celem „ducha niedoskonałości” jest zatem zdobycie niebiańskich lub ziemskich dóbr. Tym samym religia zostaje zmaterializowana, staje się narzędziem w rękach człowieka, Bóg jest znieważany, ponieważ człowiek chce go „użyć” jako środka do osiągnięcia własnych celów. „Bycie pobożnym” samo w sobie
nie stanowi jeszcze cnoty, wartość pobożności nadaje dopiero intencja, jaką kieruje się człowiek, aby być pobożnym, co jest celem jego pobożności. Jeśli człowiek „duchowym wysiłkiem” lub „kroczeniem po duchowej drodze” chce osiągnąć coś przede wszystkim dla siebie, nie odnajdzie – według Jana – „życia w pełni”. Nawet szkodzi sobie, ponieważ oszukuje samego siebie: pod zasłoną pobożności wspiera egoistyczną żądzę swojego zranionego serca. O tym, czy droga, po której idę, jest „drogą zbawienia”, czy nie, decyduje motywacja.

hurka dokonalosti

Fałszywa droga ducha niedoskonałości ziemi

Tę drogę można również nazwać „religijnym utylitaryzmem”. Człowiek modli się lub „zamawia” modlitwy innych, aby wyprosić od Boga dobra ziemskie. To postawa, której motywacją jest to, że „chcę mieć”. Nie chodzi mi o Boga jako takiego, ale o to, aby Bóg pomógł mi w moich sprawach, aby dał powodzenie moim planom i zamiarom, aby pobłogosławił moim drogom. Chodzi o „wykorzystanie” Boga, o „użycie” Boga w celu osiągnięcia „swojego”, dlatego mówimy o religijnym utylitaryzmie. To „swoje” może przybierać postać naszych osobistych, partyjnych, kościelnych lub społecznych interesów. W centrum stoją obiekty własnej żądzy, takie jak np. zachowanie lub pomnożenie majątku – „posiadanie”; to, co daje mi rozkosz – „radość”; pragnienie wiedzieć, zrozumieć, aby przed innymi uchodzić za osobę, która ma rację, aby mieć władzę nad innymi – „wiedza”; to, co przynosi mi pociechę – „pociecha”; co zapewni mi bezproblemowe, spokojne, szczęśliwe życie – „odpoczynek”.2 Jan mówi z największym prawdopodobieństwem z własnego doświadczenia, ponieważ mówi w pierwszej osobie: „Im więcej tego szukałem, tym mniej znajdowałem”, jak to czytamy na szczycie pola między środkową ścieżką a drogą niedoskonałości ziemi. Kto „chce mieć”, żyje jak sługa, a nawet jak więzień czy niewolnik swojej chęci, jako ten, kto jest „posiadany” przez własne pragnienie i traci pełną wolność dla życia w jednoczeniu z Bogiem.

Fałszywa droga ducha niedoskonałości nieba

Tę drogę można nazwać „religijnym hedonizmem”, rozpustą. Ludzka żądza nie zatrzyma się nawet przed „duchowymi wartościami”. Ponownie na niej widzimy słowa „radość”, „wiedza”, „pociecha”, „odpoczynek”, tylko na pierwszym miejscu zamiast „posiadania” stoi „chwała”. Podczas gdy „Droga ducha niedoskonałości ziemi” jest motywowana dążeniem poprzez religię do zdobycia wartości, które umilą nasze naturalne życie, w przypadku „Drogi ducha niedoskonałości nieba” chodzi o poszukiwanie tego, co przyjemne, bezpośrednio w sprawach lub wartościach duchowych, dlatego nazywamy tę drogę religijnym hedonizmem. Ustalający motiv tutaj to „chcieć mieć przyjemność z duchowości”. Ta motywacja może „wcielać się” np. w podejściu do liturgii: kryterium „duchowości” lub „ortopraxis” celebrowania liturgii to moje duchowe zaspokojenie – „radość”; dalej do potrzeby posiadania pewności, jeżeli chodzi o naukę, pewnego kurczowego trzymania się katechizmu lub litery Pisma, na przekazaniu prywatnych objawień itd. – „wiedza”; w życiu modlitewnym zaś szukam przede wszystkim pocieszenia jako plastra na moje rany i niepowodzenia – „pociecha”; poprzez medytację, post, milczenie dążę do wyciszenia myśli i uspokojenia negatywnych uczuć, które mną targały i uprzykrzały mi życie – „odpoczynek”; w pobożności (na pokaz sobie i innym), w heroicznej służbie, w karierze kościelnej szukam swojej „chwały” i uznania, chcę, aby ludzie mówili o mnie: to naprawdę głęboko duchowy człowiek, człowiek modlitwy, duchowy pasterz itd. A Jan znowu z własnego doświadczenia świadczy, że tędy droga nie prowadzi: „Im więcej tego chciałem, tym mniej znajdowałem.”

Hora dokonalosti2

Fałszywe drogi jako część naszego „kroczenia”

Szkic Jana nie jest jednoznacznie ukierunkowany. Kiedy Jan wpisywał tekst, musiał z nim obracać. To samo dotyczy, gdy chcemy medytować nad nim. Większość słów i zdań jest czytelna tylko wtedy, gdy położymy szkic na szerokość, a sześć równie brzmiących wyrażeń „ani tamto” tylko wtedy, gdy obracamy szkic do góry nogami. A gdy chcemy przeczytać okrągły napis w środku platformy, musimy stopniowo obrócić rysunek o 360 stopni.3 W pewnych momentach naszej medytacji wcale nie wygląda na to, że drogi do szczytu prowadzą od dołu do góry, ale spokojnie odwrotnie – od góry do dołu, lub w dowolnym kierunku, jakby z daleka od szczytu.

Gdy w taki sposób patrzymy na rysunek Jana, wydaje się, jakby obie fałszywe drogi były częścią platformy i reprezentowały pewne pokusy, które chcą odciągnąć człowieka z przestrzeni „pełni życia”, do której wprowadził go Bóg. Te pokusy są częścią naszego życia i naszej „drogi jednoczenia z Bogiem” i człowiek kilkakrotnie w nie wpada, nawet ten, kto już dawno odkrył szczyt. Nasze nawrócenie w tym życiu nigdy nie jest definitywne, jest procesem. A do tego procesu należą próby, błędne kroki i powroty. Wzdłuż drogi „religijnego utylitaryzmu”, w miejscu, które zdecydowanie należy do platformy, Jan pisze: „Kiedy chciałem tego mniej, mam to wszystko bez chcenia”; wzdłuż drogi „duchowego hedonizmu” z kolei: „Kiedy już tego nie chciałem, mam to wszystko bez chcenia.” I na platformie również więc jesteśmy konfrontowani z „pragnieniem posiadania” – mniej lub bardziej, również tutaj jesteśmy wciąż „przyciągani” do tych „wyrw”, tak jak można spojrzeć na obie „drogi niedoskonałości ducha”, lub jesteśmy do nich powtarzalnie wciągani.

Ścieżka góry Karmel ducha doskonałości

Gdy obserwujemy „Ścieżkę góry Karmel ducha doskonałości”, jak ją opisał Jan, zatem na szerokość, należy (tak jak te dwie fałszywe drogi) już na platformie. Jan nazywa ją „ścieżką”, najwyraźniej w nawiązaniu do „ścieżki sprawiedliwych”, o której mówi Pismo.4 Na tej ścieżce nie mówi się człowiekowi, co ma robić! Sześciokrotnie „nic” (a „na górze jeszcze nic”) nie jest zachętą do bezczynności, ale odnosi się – jako odmowa – do sześciu „wartości” znajdujących się na obu drogach niedoskonałości ducha. Sześciokrotne nic przypomina wędrowcowi, co ma opuścić, właściwie ponownie opuszczać, gdy jego noga „ślizga się” w tę lub tamtą stronę. Wzniesienie na „Hůrkę (lub Górę) doskonałości” oznacza więc podjęcie trudu kroczenia środkową ścieżką, na której „nic” w pojęciu Jana pozytywnie oznacza: „nic mniejszego niż sam Bóg”; lub na nią ponownie „wstępować”, gdy odkrywam, że moje „chcenia” doprowadziły mnie na niewłaściwy peron lub osadziły w złym pociągu. Gdy odwrócę szkic do góry nogami, wtedy dla mnie wzrost oznacza „zejście”, zejście ku wnętrzu, od tego, co powierzchowne, ku temu, co istotne, lub też zejście w głąb, do najgłębszych komnat mojej duszy, jak drogę doskonałości obrazowo opisuje Teresa z Avili w dziele „Zamek we wnętrzu”.

Nasza asceza

Z dotychczasowych wypowiedzi jasno wynika, że asceza z naszej strony jest na „drodze jednoczenia w miłości z Bogiem” niezbędna, ale asceza w odpowiednim miejscu. Gdy zjeżdżam do ślepej uliczki, asceza dla mnie będzie oznaczać nowe nawrócenie ku Bogu jako takiemu, odwrócenie od mojego egotycznego „ja” ku suwerennemu „Ty”, którym jest Bóg, a nie „użeranie się głową o ścianę”, aż coś się stanie, aż od Boga osiągnę to, co sobie założyłem, i jeszcze ubezpieczony może nawet słowem Jezusa: „Stukajcie, a będzie wam otwarte”.5 Nasza asceza przy tym nigdy nie będzie „zasługująca” w tym sensie, że mógłbym ją lub nawet musiałbym zasłużyć na miłościwe zjednoczenie z Bogiem. Chodzi o wytrwałe, wielokrotnie praktykowane pokutowanie, które jest integralną częścią naszej drogi autopoznania oraz poznania Boga, które są warunkiem zjednoczenia z nim.

Asceza nałożona przez Boga

Jan wie również doskonale, że oprócz ascezy, którą sami sobie nakładamy, potrzebna jest jeszcze inna, a mianowicie asceza, którą „nakłada” nam Bóg, do której człowieka wprowadza sam Bóg. Ta jest znacznie skuteczniejsza, a gdy jest przyjęta, prowadzi do autentycznego zjednoczenia z Bogiem znacznie pewniej. Chodzi na przykład o „niewysłuchane modlitwy”, „nagradzane dobre uczynki”, „odebranie odczuwania Bożej bliskości” i tym podobne. Jan tę (Bożą) ascezę nazywa „ciemną nocą”. To, co w nas czyni Bóg przez ciemną noc, również należy do „kroczenia drogą jednoczenia”, czyli do platformy z szkicu Jana. To „nic” na „ścieżce doskonałości ducha” z tej perspektywy równocześnie przedstawia „odebranie”, które inicjuje Bóg, które jednak także – a to jest dla Jana kluczowe – Bóg „wspiera” swoją łaską.

W „Oświeceniu” na początku książki „Ciemna noc” Jan pisze: „Wyjście z siebie i od wszystkich rzeczy mogła (dusza) zrealizować siłą i żarliwością, którą ją do tego wyposażyła miłość jej Oblubieńca w ciemnej kontemplacji.”6 W tekście, który jest znany jako „Modlitwa zakochanej duszy”, znowu czytamy: „Kto będzie się mógł pozbyć niskich sposobów i warunków życiowych, jeżeli go ty nie wyniesiesz ku sobie w czystości miłości, mój Boże? Jak się ku tobie wzniesie człowiek zrodzony i wyrosły w niskich rzeczach, jeżeli go nie wyniesiesz ty, Panie, ręką, którą go stworzyłeś?”7 I w innych miejscach Jan chwali mądrą pedagogikę Bożą i siłę Jego łaski, ponieważ bez nich człowiek nigdy nie mógłby dojść do „zjednoczenia w miłości z Bogiem”.

Owocem zjednoczenia z Bogiem jest zatem wolność, którą można wyrazić na przykład następującymi zdaniami: Boże, pozwalam Ci, abyś był moim Bogiem. Możesz w moim życiu uczynić wszystko, co zechcesz lub co dopuścisz. Możesz mi dawać doświadczać swojej bliskości, ale możesz być także Bogiem, który wydaje się dystansować, ponieważ Ty najlepiej wiesz, co przyniesie mi korzyść na drodze naszego jednoczenia. Możesz być tym, kim naprawdę jesteś: Bogiem całkowicie innym, niepasującym do moich ograniczonych wyobrażeń, Bogiem, który będzie mnie ciągle zaskakiwać.

Pieśń

Na obraz „Góry doskonałości” Diega de Astry (które wizualnie jest znacznie bardziej dopracowane) widzimy w dolnej części cztery kolumny tekstu. Można je czytać wtedy, gdy nad nimi wznosi się cały masyw „Góry doskonałości”. Na odwrót w szkicu Jana mogę czytać tekst tylko wtedy, gdy obrócę go na szerokość. Tekst nie jest napisany pod „Górą Karmel”, ale obok niej. Również tutaj jest podzielony na cztery zwrotki, z których pierwsze trzy są poetyckie. Pierwsza i trzecia zwrotka są pod względem treści naznaczone często powtarzanym słowem „todo” (wszystko).8 Aby człowiek mógł osiągnąć „todo”, czyli Boga, musi również powtarzająco mówić „nada” (nic).

Przesłanie Jana brzmi zatem: w Bogu nie wolno szukać niczego innego jak samego siebie, w przeciwnym razie sobie szkodzisz! Boga takiego, jakim jest, odnajdziesz tylko w relacji, która nie jest ani celowa, ani egocentryczna, która nie jest nastawiona ani na naturalne, ani na duchowe przyjemności. Wiersze Jana przedstawiają jego życiową mądrość duchową, którą starał się za pomocą szkicu przekazać towarzyszącym siostrom i swoim czytelnikom, a którą oferuje również nam.

Abyś doświadczył wszystkiego,
nie chciej mieć w niczym pociechy.
Abyś doświadczył wszystkiego wiedzy,
nie chciej w niczym coś wiedzieć.
Abyś doświadczył wszystkiego posiadania,
nie chciej w niczym coś posiadać.
Abyś doświadczył tego, co jesteś wszystkim,
nie chciej w niczym być czymś.

Abyś doświadczył tego, czego nie doświadczasz,
musisz iść, gdzie nie doświadczasz.
Abyś doświadczył tego, czego nie wiesz,
musisz iść, gdzie nie wiesz.
Abyś doświadczył posiadania tego, czego nie posiadasz,
musisz iść, gdzie nie posiadasz.
Abyś doświadczył tego, czym nie jesteś,
musisz iść, gdzie nie jesteś.

Kiedy się na czymś zatrzymasz,
przestajesz się rzucać do wszystkiego.
Abyś doświadczył całkowitego wszystkiego,
musisz całkowicie się opuścić we wszystkim,
a gdy już to będziesz miał całkowicie,
musisz tego chcieć bez pragnienia czegoś.

W tym obnażeniu odnajduje
duch swój odpoczynek, bowiem
po niczym nie pragnie, nic go
nie nuży z góry i nic go
nie uciska z dołu, bowiem jest
w centrum swojej pokory.

poprzedni