Święty Józef w Karmelu teresyńskim

O. Wojciech od św. Jadwigi, OCD

Józefie, synu Dawida, nie bój się przyjąć Marii, swojej żony; bo to, co w niej się poczęło, jest z Ducha Świętego. Pocieni i urodzi syna, a dasz mu na imię Jezus.

Ten tekst z pierwszego rozdziału Ewangelii Mateusza (wersety 20–21) używany jest w karmelu teresyńskim codziennie jako antyfona podczas wspólnych modlitw, w których prosimy naszych zakonnych patronów o wstawiennictwo. Święty Józef występuje tutaj obok Panny Marii, proroka Eliasza, świętej Teresy i świętego Jana od Krzyża. W ten sposób zajmuje miejsce wśród najważniejszych i najczcigodniejszych świętych naszej wspólnoty. Skąd ten kult?

Cześć dla św. Józefa przed reformą

W przeciwieństwie do czci dla Bożej Rodzicielki, kult św. Józefa pojawia się w Kościele stosunkowo późno. W Kościele wschodnim jest to VIII wiek, w zachodnim praktycznie dopiero w XIII i XIV wieku. Wówczas narzeczony Panny Marii i przybrany ojciec jest czczony jako wzorowy mężczyzna troszczący się o Chrystusa i Jego Matkę. To przede wszystkim Jean Gerson, który szerzy cześć dla niego. Znamy jego przemówienie na Soborze w Konstancji, wygłoszone 13 września 1416 roku, kiedy to obok wielkości Marii podkreślał w wyjątkowy sposób znaczenie świętego Józefa.

Jednak pierwszym zgromadzeniem zakonnym, które zaczęło go liturgicznie czcić, jest właśnie zakon karmelitów. W drugiej połowie XV wieku święto tego świętego jest już obchodzone, a w roku 1580 znajdujemy pierwszy brewiarz z oficjum na cześć św. Józefa w Brukseli. Ale cześć dla niego można śledzić już wcześniej, praktycznie tuż po przejściu zakonu do Europy – w XIII wieku. Wówczas związana była jednak z poszczególnymi osobami lub miejscami, które szerzyły ten kult. Co skłoniło karmelitów do szerzenia czci świętemu Józefowi? Czy był to ich palestyński rodowód, który odzwierciedlał się w rozważaniach nad ziemskim pielgrzymowaniem Jezusa Chrystusa, a przede wszystkim ich ukryty sposób życia, który bezpośrednio ukazywał refleksję nad życiem rodzinnym w Nazarecie? – Na te pytania nie można wiarygodnie odpowiedzieć, musimy tutaj zadowolić się jedynie stwierdzeniem, że karmelici czcili Józefa Oblubieńca tak żarliwie i z taką wiarą, jak niewielu przed nimi.

O ich motywach świadczy nieco treść tekstów liturgicznych, które używali na święto 19 marca. Chwalą w nich przede wszystkim jego czystość. Ta cnota jest kluczowa dla Karmelu; to cnota, dla której bracia w szczególny sposób czcili i nadal czczą Pannę Marię. Wszak „błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga zobaczą”, a kontemplacja – patrzenie na Boga – jest centrum karmelitańskiego ideału.

Czczony jest również jako obrońca dziewictwa Marii – jako ten, który ją chroni przed złem i ewentualnym bezpodstawnym podejrzeniem. A przede wszystkim: jest przybranym ojcem Jezusa – osobą, której Bóg powierza swojego jedynego ukochanego Syna.

Podkreślona jest wiara Józefa, która jest (według oficjum) jeszcze bezwarunkowo większa niż wiara Abrahama. Bowiem to jemu odsłonięto tajemnicę Wcielenia, którą tak trudno przyjąć.

Teresa i św. Józef

Chociaż Karmel w ten sposób żarliwie czcił świętego Józefa już przed XVI wiekiem, prawdziwy rozwój kultu świętego Józefa odnajdujemy dopiero u świętej Teresy od Jezusa.

Bez przesady można powiedzieć, że dzieje czci do Jezu­so­wego przybranego ojca można podzielić na dwa okresy: przed świętą Teresą i od świętej Teresy. Przy czym ten drugi okres jest nieskończenie szerszy i głębszy.

Za rozwinięcie kultu św. Józefa w życiu naszej matki założycielki wdzzięczamy jej towarzyskiemu usposobieniu. W swoim życiu była w żywym kontakcie z wieloma ludźmi, z różnych warstw społecznych, kulturowych i religijnych. A ten sposób działania i bycia przenosiła również na świat nadprzyrodzony, który wcale nie jest tak odległy od naturalnego, jak czasem byśmy sądzili. Dlatego z Chrystusem rozmawia jak z przyjacielem, dlatego zwraca się do różnych świętych w swoich potrzebach. Zachował się jej „spis” trzydziestu czterech świętych, których w szczególny sposób czciła. Na pierwszym miejscu jest – św. Józef. Powód? – „Nie wiem, jak można myśleć o królowej aniołów, ile wycierpiała z małym Jeziusem, i nie dziękować św. Józefowi, który był dla nich taką podporą.” (Życie 6,8)

O jej czci dla narzeczonego Marii świadczy zeznanie z procesu beatyfikacji, potwierdza je również jej spowiednik, ojciec Hieronim Gracjan: „Wśród tych, o których wiem, że bardzo czcili św. Józefa, była również matka Teresa od Jezusa z Avili, pochodząca z szlachetnego rodu, która w Ziemi Obiecanej (to jest: w Kościele) zakładała klasztory bosych karmelitek pod patronatem św. Józefa… Na podstawie czci do tego świętego pokonała wiele trudności i podczas swojego życia oraz po śmierci uczyniła wiele cudów.” Tę cześć przyniosła do klasztoru Wcielenia zapewne z domu, tutaj jednak rozwinęła się dzięki jej wysiłkom i przede wszystkim dzięki łasce cudownego uzdrowienia na jego wstawiennictwo, o którym święta pisze w 5. i 6. rozdziale Życia.

To doświadczenie jeszcze bardziej zintensyfikowało jej zaufanie do świętego patriarchy, tak że powierzyła mu nawet najważniejsze dzieło swojego życia: reformę zakonu karmelitów.

Rozpoczęła ją od założenia reformowanego klasztoru w Avili. Dom nosi imię św. Józefa (por. Życie 32,11) i mógł być założony jedynie dzięki jego pomocy (Życie 33,12). To, jak będzie czczony w nim przybrany ojciec Jezusa, „poświadcza również Panna Maria”: „Zdawało mi się, że nasza Pani wzięła mnie za rękę i powiedziała, że jej cześć dla sławnego św. Józefa bardzo ją cieszy, że dojdzie do założenia klasztoru, że nasz Pan, ona i św. Józef będą mieli tam wierne służebnice…” (Życie 33,14).

Dlatego też większość reformowanych klasztorów, które założyła, jest mu poświęcona. Tylko sześć z siedemnastu domów nie nosi jego imienia i w żadnym nie brakuje wizerunku tego świętego. Sam rozdział stanowi również rzeźba św. Józefa, która towarzyszyła świętej przy wszystkich założeniach i którą umieściła w klasztorze Wcielenia w miejscu podpory, kiedy tam, wbrew woli większości sióstr, stała się przełożoną. „Ten” święty Józef opowiadał jej o wszystkim, co robiły siostry, tak że potem nazywano go Jose el Parlero – gadatliwy Józef, a jego usta są do dziś w wyraźnie otwartej pozycji.

Zrozumiałe jest, że Teresa bardzo dbała o to, aby jego święto było jak najwspanialsze, pełne muzyki, śpiewu, dekoracji, bogatej liturgii, ale i jakościowych kazań… Oddajmy jeszcze raz głos ojcu Gracjanowi: „Zawsze, gdy zakładała nowy klasztor, nosiła przy sobie obraz tego sławnego świętego, którego nazywała założycielem zakonu – ten obraz przechowuje się teraz w Avili. Wszyscy, którzy należą do zakonu bosych karmelitów, uznają za twórcę reformy św. Józefa, z którego pomocą matka Teresa w rzeczywistości ten zakon założyła; tak samo cały zakon karmelitów uznaje błogosławioną Pannę Marię za swoją założycielkę.”

„Hymn na cześć św. Józefa”

Chciałbym tutaj zacytować istotną część z niewątpliwie najsłynniejszego i najsławniejszego tekstu, jaki kiedykolwiek napisano w historii czci św. Józefa, a który znajdujemy właśnie u św. Teresy w szóstym rozdziale jej Życia. Na dwóch stronach podsumowuje całe nauczanie o św. Józefie tamtej epoki, pogłębione o własne doświadczenie.

„Widziałam jasno, że jego pomoc była zawsze większa, niż mogłam mieć nadzieję. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek prosiła go o jakąkolwiek łaskę, aniżebym jej od razu nie otrzymała. I to jest zdumiewające, pamiętać o wielkiej łasce, którą mnie Pan obdarzył, i o niebezpieczeństwie dla duszy i ciała, z którego wydobył mnie na wstawiennictwo tego błogosławionego świętego. Inny świętym, wydaje się, że Bóg dał możliwość, abyśmy mogli korzystać z ich pomocy w tej czy innej potrzebie, podczas gdy ja doświadczyłam, że wstawiennictwo św. Józefa odnosi się do wszystkich. W ten sposób Pan daje nam zrozumieć, że tak jak był Mu poddany na ziemi, gdzie jako przybrany ojciec mógł Mu rozkazywać, tak i teraz w niebie zrobi wszystko, o co go poprosimy. To doświadczyły również różne inne osoby, które na moją radę powierzyły się mu. Wiele innych niedawno stało się jego czcicielami, ponieważ doświadczyli tej prawdy...

Tych, którzy mi nie wierzą, proszę tylko z miłości Bożej, aby to wypróbowali, a przekonają się z własnego doświadczenia, jak korzystne jest powierzyć się temu sławnemu patriarchowi i czcić go. Szczególnie ludzie oddani modlitwie powinni mieć do niego intymny związek, ponieważ nie wiem, jak można myśleć o królowej aniołów i ile wycierpiała z małym Jezusem, a nie dziękować św. Józefowi, który był dla nich taką podporą. Kto nie ma nauczyciela, który by go nauczył, jak się modlić, niech wybierze za przewodnika tego sławnego świętego i się nie pomyli…” (Życie 6,6.8).

W tym tekście przede wszystkim podkreślona jest moc św. Józefa, którą ma na podstawie tego, że jest „ojcem Jezusa”. Jest tym, kto może być dla nas pomocą we wszystkich naszych sprawach, ale przede wszystkim na drodze modlitwy.

Dziedzictwo św. Teresy

Jeden francuski autor zauważa: „W słynnej reformatorce Karmelu papieże znaleźli znaczną pomoc w szerzeniu kultu św. Józefa. Wiele już dla tego zrobił Gerson, jednak Teresa uczyniła tysiąckrotnie więcej osobiście oraz poprzez reformowanych karmelitów i karmelitki. Przede wszystkim św. Józef zawdzięcza to, jak jest tu na ziemi czczony.”

Karmel teresyński rzeczywiście przejął to dziedzictwo swojej świętej matki i rozszerzył je na cały świat. Byłoby męczące i bez końca chciałoby się wymieniać pojedynczo, czym wszystkim do tego przyczynił. Wystarczy wskazać na jeden fakt: nawet klasztor naszych bosych karmelitek w Pradze jest poświęcony św. Józefowi, a nad wejściem (i wierzę, że nie tylko tam) wznosi się jego rzeźba…

Możliwe, że nie jesteś jak św. Teresa, aby czcić tylu świętych i tak jak ona, ale możesz mieć zaufanie do św. Józefa tak wielkie, że doświadczysz podobnych rzeczy jak ona.