Juan Antonio Marcos, OCD (Madryt)
Na stronach, które następują, przedstawiamy niektóre kluczowe pojęcia, które pozwalają nam lepiej poznać i zrozumieć zarówno psychologię, jak i język tej urokliwej i pełnej pasji kobiety, jaką była Teresa z Jezusa. Jej egzystencjalna odwaga, autentyczność życia, jej poczucie humoru i jej wolność, podobnie jak jej wczesny feminizm, były w Europie XVI wieku czymś niespotykanym.
Nasze kluczowe pojęcia mają na celu skierowanie człowieka ku aktualnemu i żywemu czytaniu, czyli ku czytaniu, które zwraca uwagę na pozytywne „skutki”, jakie mają mieć teksty tereskie1 w życiu współczesnych czytelników, w życiu nas samych. Nie możemy zapominać, że dzieło tereskie ma dla nowoczesnego czytelnika „dodatnią wartość”, która polega na tym, że jest nam przedstawiane głównie jako narracyjna/doświadczeniowa teologia („To wszystko na podstawie doświadczenia, ponieważ wtedy chodzi o coś innego, niż kiedy się o tym myśli” – CV 6,3). Kiedy Teresa „opowiada” o tym, co przeżyła i doświadczyła (swoje własne doświadczenie życiowe), nawiązuje do głębi życia, gdzie wszyscy czujemy się ze sobą powiązani, a przez to także z samym Bogiem.
„Aby mówić o Bogu, bierze słowo w swoje ręce, mówiąc o sobie samej” (C. Kaufmann). Dlatego empatyczne czytanie jej tekstów pomoże nam lepiej połączyć się z prawdziwym duchem tereskim, aby zanurzyć się w głębiny jej duszy, otwartej przed czytelnikiem, i aby odkryć, że w głębi wnętrza Teresy wszystko jest zaskakujące. Bowiem w głębi wnętrza leży prawda o jej życiu i prawda o nas samych. Z jej osobistego doświadczenia wyłania się – jak zawsze bywa u prawdziwych mistyków – to, co jest uniwersalnie ludzkie.
1. Odwaga i osobista determinacja
To jedna z pierwszych psychologicznych i osobowościowych cech Teresy. Odwaga, śmiałość, „determinacja” (jak sama się wyraża) w obliczu jakiegokolwiek problemu lub trudności, które przynosi życie, zarówno na poziomie duchowym, jak i materialnym czy przy zakładaniu.
Odwaga przede wszystkim w sprawach wewnętrznych (w duchowym przygodzie): „bardzo zdecydowane postanowienie, aby się nie zatrzymywać... cokolwiek nadejdzie” (CV 21,2). A niech otoczenie protestuje, co chce: „Oto niebezpieczeństwa, tamta przez to zbłądziła...” (CV 21,2). To typowe zagadnienie Drogi doskonałości.
„Decyzyjne postanowienie” to całościowa postawa, która definiuje człowieka modlitwy w sposób egzystencjalny i życiowy. Własne życie wewnętrzne rysuje się nam jako walka, jako zmaganie: „walczyć”, „nie jesteście tutaj z innego powodu, jak żeby walczyć” (CV 20,2). Terska „determinacja” nie jest pojedynczą czynnością, ani nie może być ograniczona do czasu modlitwy gdzieś w kącie kaplicy. Jest to postawa egzystencjalna, podobnie jak sama modlitwa.
Teresa mówi tu o „świętej śmiałości” (w CV 41,4 mówi o „świętej wolności”), o odwadze żyć. Chodzi o to, aby „zdecydować się” z absolutnym przekonaniem, że Bóg zawsze jest wierny: (Dążcie do świętości) „i nie bójcie się, że się to nie stanie z Jego powodu, nie stanie się to z naszej winy. (...) Nic z wszystkiego, co wiemy, że bardziej podoba się Panu, nie powinno być czymś, czego nie ośmielamy się z Jego przychylnością wykonać. Ta arogancja [= zaufanie] (...) sprawia, że pokora rośnie: mieć tę świętą śmiałość, że Bóg pomaga silnym” (CV 16,8).
I tak, kto odkrył wartość modlitwy, również będzie potrzebował wytrwałości. To nie jest droga, która miałaby nas oszczędzić trudów:
„A mówię wam, że bardzo ważne, wręcz wszystko, mieć wielkie i bardzo zdecydowane postanowienie, aby się nie zatrzymywać, dopóki do niej nie dojdziemy,
cokolwiek nadejdzie,
cokolwiek się stanie,
cokolwiek spadnie,
cokolwiek kto powie,
czy dotrzecie tam, czy umrzecie w drodze...” (CV 21,2).
Nie zapominajmy, że znajdujemy się w kontekście polemiki dotyczącej wewnętrznej modlitwy między teologami a inkwizytorami z jednej strony a kontemplacyjnymi i duchowymi osobami z drugiej. Klasyczne napięcie między działaniem a kontemplacją. A w kontekście – jak wszyscy wiemy – antyfeminizmu i ortodoksji, w którym jedyne przypadki niektórych wizjonerek wywołały ogólną podejrzliwość wobec jakiejkolwiek duchowej kobiety. Teresa podnosi swój głos przeciwko tej lękliwej i chorobliwej podejrzliwości. Stoimy przed kolejną „przeszkodą” w tej „Bożej wędrówce”: „....jak się wiele razy zdarza, gdy się mówi: oto niebezpieczeństwa, tamta przez to zbłądziła, inny oszukał, inny, kto modlił się, upadł, to szkodzi cnotom, nie jest to dla kobiet, gdyż z tego wychodzą zjawy, lepiej będzie, jeśli przędą, nie potrzeba tych subtelności, wystarczy Ojcze Nasz i Zdrowaś Mario...” (CV 21,2).
I w Zamku wewnętrznym Teresa podkreśla, że dla duszy jest ważne: „Wielka decyzja, że raczej straci życie i odpoczynek i wszystko, co jej się oferuje, niż by wróciła do tego, co było przedtem” (2H 1,6). „Jego Wysokość chce odwagi odważnych dusz i jest ich przyjacielem, gdy kroczą z pokorą i bez jakiejkolwiek pewności siebie. I nie widziałam takiej duszy, która pozostałaby na tej drodze niska; ani żadnej duszy tchórza, która pod opieką pokory nawet po wielu latach doszłaby do tego, do czego inne dochodzą w krótkim czasie. Aż przeraża mnie, jak wiele na tej drodze znaczy, gdy ktoś odważy się na wielkie rzeczy; nawet jeśli dusza nie ma siły, i tak leci i osiąga cokolwiek, choćby – jak ptaszek, który ma niewystarczające pióra – zmęczyła się i spadła” (Ż 13,2).
A odwaga także w sprawach zewnętrznych przejawia się w przygodach zakładania: w Księdze o fundacjach i wobec trudności ciała, geograficznych (drogi, woda, śnieg), ekonomicznych, chorób, oporu środowiska. To typowe zagadnienie Fundacji...
Zobaczmy ich kilka przykładów. Jesteśmy przy zakładaniu w Burgos, roku 1582: „Ojciec prowincjalny chciał jechać z nami na tę fundację. Częściowo dlatego, że był wówczas bez innych obowiązków, bowiem już zakończył swoje adwentowe kazania i miał udać się odwiedzić Sorię, gdyż od czasu jej założenia nie widział jej i nie była to duża objazd, częściowo aby czuwać nad moim zdrowiem w drodze, gdyż pogoda była tak surowa, a ja tak stara i chora” (Z 31,16).
I tak moglibyśmy kontynuować cytaty z Fundacji, między innymi dodając:
„A przestraszyłam się i rozważałam, jak wiele zależy na tym, abyśmy nie patrzyli na naszą słabą kondycję, kiedy zrozumiemy, że służymy Panu, choćby stawiały nam czoła jakiekolwiek przeszkody, gdyż jest mocny, aby z słabych czynił silnych i z chorych zdrowych.
A nawet gdyby tak nie uczynił, dla naszej duszy byłoby najlepiej cierpieć, zwrócić oczy na Jego cześć i chwałę i zapomnieć o sobie. Po co życie i zdrowie, jeśli nie po to, aby je stracić dla tak wielkiego Króla i Pana? Wierzcie mi, siostry, że nigdy nie będzie źle, jeśli pójdziecie tą drogą.
A ja wyznaję, że moja nędza i słabość wiele razy powodowały, że się bałam i wątpiłam; ale nie przypominam sobie żadnej (takiej sytuacji), po tym, jak Pan dał mi habit boso, ani kilka lat wcześniejszych, że na pewno nie udzielił mi ze swego miłosierdzia łaski zwyciężyć nad pokuszeniami i rzucić się ku temu, co znałam, że jest mu bardziej służebne, choćby to było najcięższe. Bardzo jasno rozumiem, że było bardzo mało to, co robiłam z mojej strony, jednak Bóg nie wymaga nic więcej niż tej decyzji, aby później wszystko uczynić ze swojej” (Z 28,18b–19).
Z tym bardzo dobrze koresponduje teresjańskie zaproszenie, abyśmy „odważyli się żyć (ryzykowali życie)” (Ż 21,4), abyśmy ponownie otworzyli wszystkie drzwi...
2. Autentyczność i prawda
„Prostota, autentyczność, prawda”, to niektóre słowa, które powtarzają się w pismach tereskich.
Zobaczmy kilka cytatów w tym względzie: kiedy Teresa mówi o matce ojca Gracjana, mówi, że spotkała „prostotę i jasność, której uległam” (D 119,2 z 20. września 1576). A na końcu Księgi życia wyznaje, że postępowała tak, że „przedkładała to, co w niej się działo, z całą prostotą i prawdą, na ile była w stanie” (Ż 40,24). „Lubię prostotę” (D 397,12); „Na koniec: prawda cierpi (padece), ale nie umiera (no perece)” (D 284,26), wyznaje w swoich listach.
A przypomnijmy jej ulubione wyrażenie w tej sprawie: „kroczyć w prawdzie” (6H 10,7). „Ducha, który nie kroczy w prawdzie, wolałabym bez modlitwy”2 (Ż 13,16). To tylko niektóre z wielu cytatów, które mogłyby zostać podane. Jedno stwierdzenie z Procesów3 jest bardzo znaczące: Kiedy ktoś pytał Teresę o życie, jakie prowadzą jej mniszki, odpowiadała, że opowiadała o ich życiu z dużą szczerością i prostotą; z całą prawdą i bez wymówek. A zazwyczaj dodawała, że prawda nigdy nikomu nie zaszkodzi; prawda nigdy nie daje złego przykładu, ani nie szkodzi.
Zawsze można przebaczyć niespójność – wszyscy jesteśmy niespójni – ale niełatwo przebaczyć nieautentyczność lub hipokryzję. „Sukces Teresy polega na tym, że wystawia się naszemu spojrzeniu tak prawdziwa, niezapomniana, że jej literackie braki stają się częścią tego, co czytamy i podziwiamy. Tę ogromną, wielką duszę, tak wolną i tak uległą, „żywy płomień miłości”, nie można dostrzegać płytkimi okularami literatury. Byłoby to grzechem śmiertelnym, a Pan wymagałby od nas rachunku” (F. Rico).
Mamy tutaj przed sobą pilne zaproszenie Teresy, abyśmy odważali się żyć własnym życiem, abyśmy stali się przezroczystymi, abyśmy byli jednymi i tymi samymi, abyśmy szli przez życie bez masek i przebrań.
3. Humor teresjański
Humor teresjański przejawia się przede wszystkim w radości i zadowoleniu z życia, i to wszystko. I tak święta mówi o „zadowoleniach życia” (Ż 4,5); „wielkim zadowoleniu, że jest mniszką” (Ż 33,5). „Napełniło mnie zadowoleniem, że jestem w tym stanie [= jako mniszka], że do dziś nigdy tego nie żałowałam” (Ż 4,2) [to pisze po trzydziestu latach życia zakonnego].
I także zachęca nas, abyśmy ożywiali wewnętrzne zadowolenie: „wewnętrzną radość” (Z 14,5); „wewnętrzną radość” (7H 3,5; Z 1,1; 27,12).
Nawet w obliczu chorób życia, ona, która była chora przez większą część swojego życia, z niemal codziennymi trudnościami, zawsze ożywiała radość: „Wszystko przezwyciężyłam... z wielką radością” (Ż 6,2); „miałam ciężkie bóle ciała... przezwyciężałam je z wielką radością” (Ż 30,8).
A na początku całej duchowej przygody także zachęca nas do radości i zadowolenia: „Niech w początkach starają się kroczyć z radością i wolnością; gdyż są niektóre osoby, które zdaje się, że tracą wszelką pobożność, gdy tylko coś trochę zaniedbają” (Ż 13,1).
I wraz z wewnętrznym zadowoleniem są u Teresy obecne także troski o rozradowanie życia innych, „dać zadowolenie innym”: „Gdyż w tym dawał mi Pan łaskę, że rozdawałam zadowolenie, gdziekolwiek byłam” (Ż 2,8); „Gdyż w tym daawaniu zadowolenia innym posunęłam się do skrajności...” (Ż 3,4). „Pan daje jednemu łaskę, aby była odświeżeniem dla drugich” (St 27). Znaczna część ludzkiego szczęścia zależy od tej zdrowej otwartości wobec innych, jak ma to miejsce w szczęściu matki wobec jej dziecka: „Ten dom jest niebem, jeśli można je mieć na ziemi, dla kogoś, kto zadowala się tym, że tylko czyni Boga zadowolonym i nie patrzy na własne zadowolenie” (C 13,7).
A jej poczucie humoru do tego stopnia, że jest zdolna śmiać się z siebie, ze swojego życia, swojego języka: „Śmieję się z tych porównań, które mi się nie podobają” (7H 2,11); „Śmieję się z tego, jak mi on [= jej brat Wawrzyniec] wysyła słodycze, dary i pieniądze, a ja jemu – włóczkę” (D 173,19).
„Uśmiechanie się jest częścią rozwoju postawy społecznej i zdolności komunikacji, istotnym aspektem, by stać się ludzką istotą. Pierwszą nagrodą, którą dziecko obdarza swoich rodziców, jest uśmiech” (S. Rose).
Poczucie „rekreacji”, celebrowania, poezji, śpiewu i zabawności również pojawia się w pismach Teresy: „wszystkie mogą razem mówić o tym, co ich bardziej raduje” (St 26). Gratuito życia... Ona sama komponuje i śpiewa swoje wiersze... (por. Z 13,5 o stylu rekreacji tereskiej). To bardzo karmelitańska tradycja.
W ramach tego „stylu”, dla Teresy bardzo ważnym momentem była rekreacja. To kluczowy aspekt humanistycznej strony stylu życia Teresy. Wprowadziła rekreację do nowych klasztorów, gdyż, jak się zdaje, w klasztorze Wcielenia w Avili jej nie było. Wprowadziła ją w samych Statutach, gdzie mówi o dwóch porach dnia na rekreację. W Statutach mówi, że podczas rekreacji siostry mogą mówić o „tym, co najbardziej je raduje”. Nie mają tam grać w gry i powinny mieć przy sobie drobne prace ręczne („wszystkie niech tam mają swoje wrzeciona”), które nigdy nie powinny przeszkadzać w odprężeniu i wykorzystaniu okazji do rozmowy: „gdyż Pan daje łaskę jednej, aby mogła dać orzeźwienie (rekreación) innym”.
W Droga podkreśla, że rekreacja służy temu, aby „starać się wypocząć”. „Starać się również odpocząć z siostrami, gdy tego potrzebują, a także w czasie zwykłej rekreacji, nawet jeśli to nie byłoby według twojego gustu, gdyż kiedy to się dzieje z rozwagą, to wszystko jest doskonałą miłością” (C 7,7).
Także w Miejscach Teresa mówi na ten temat: „Czasami mam szczególną radość, gdy jesteśmy razem i widzę, jak te siostry mają tak wielką duszę, że ta, która może więcej, bardziej chwali naszego Pana, gdy widzi tę łaskę, że znajduje się w klasztorze; gdyż wyraźnie widać, że te pochwały pochodzą z wnętrza duszy” (6H 6,12). To jest umiejętność „cieszenia się”.
A w Listach protestuje, gdy widzi, że któryś z wizytatorów proponuje, aby siostry nie miały rekreacji w dniu, w którym przyjmują eucharystię: wtedy, argumentuje, bracia kapłani nie mogliby mieć rekreacji nigdy, gdyż odprawiają mszę codziennie (por. D 144,2).
Stojemy więc przed tym, co możemy nazwać uroczystym czytaniem pism tereskich, z zdecydowanym zaproszeniem, abyśmy podłączyli się do radości (por. Jüngel), abyśmy na nowo zaczęli żyć...
4. Zdrowa („święta”) wolność
Teresa zaprasza nas, aby w „wszystkim chodzić ze świętą wolnością” (C 41,4). Przede wszystkim w wewnętrznej, duchowej przygodzie, gdzie wnętrze osoby rozumiane jest jako przestrzeń wolności: „Wydaje mi się, że wam [siostry] będzie pociechą cieszyć się w tym wewnętrznym zamku, gdyż bez pozwolenia przełożonych możecie do niego wchodzić i poruszać się w nim o każdej godzinie” (H zakończenie,1).
Inną jej troską jest temat wolności wobec siebie samej, wobec ludzkiego „ja”, wobec „ego”: „Nie ma gorszego złodzieja” (CV 10,1), powie Teresa, niż my sami. W przytoczonym fragmencie Teresa mówi z niemałą ironią o obsesji dotyczącej zdrowia.
Kiedy wyraża się na temat przesadzonych trosk o własne zdrowie, mówi: „Niektóre mniszki, jak się zdaje, nie przychodzą do klasztoru, by starać się nie umrzeć. Każda stara się, jak może...” (CV 10,5). „Nie przestrzegają nawet najbardziej zwyczajnych rzeczy Reguły, jak milczenie, które nas przecież nie chce zranić. Gdy tylko uważają, że boli je głowa, ani im się śni, aby iść do chóru – co ich właśnie nie zabije. Jeden dzień nie idą, bo boli je głowa, następnego dnia dlatego, że ich bolała, a trzy następne dni, aby już ich bardziej nie bolała” (CE 15,4).
A także chodzi o wolność wobec zewnętrznych trudności. Księga życia kończy się tak: „Teraz już, dzięki Bogu, nawet gdy wielu narzeka na mnie, a inni mówią o mnie bardzo surowo, mało to mnie dotyka. Ponieważ już odeszłam ze świata i jestem w małym i świętym towarzystwie, patrzę na to jakby z góry, i bardzo mało to mnie dotyka, co mówią lub co o mnie wiedzą” (por. Ż 40,21–22).
A dla Teresy nie ma nic tak ważnego jak wolność; nie tylko aby jej nie stracić, ale także aby opierać na niej swoją „determinację”: „A więc nie lękajcie się, siostry, tego, co wiele wpisałam do tej książki, abyście dążyły do tej wolności” (C 19,4). To jest to, co Teresa nazywa „odcięciem się od wszystkiego stworzonego”, co jest synonimem swobody i wolności, nie być przywiązanym do niczego i nikogo: „Nie pozwólcie, o! siostry, aby nasza wola stała się niewolnicą kogokolwiek, lecz tylko tego, który odkupił ją swoją krwią” (CV 4,8).
Tak uwalniające mogłoby być nasze czytanie pism tereskich! Uwalniające od wszelkiego strachu, ponieważ obawy nie pozwalają nam być sobą, nie pozwalają nam być wolnymi ani szczęśliwymi.
5. Wczesny (przewidywany) feminizm
Ten feminizm jest oczywisty w jej wyraźnych skargach nad tym, że zdaje sobie sprawę i czuje, jak jest wykluczona na margines: „Wystarczy być kobietą, aby opadły mi skrzydła” (Ż 10,7); „Ó, biedny motylku [mówi do siebie], skrępowany tyloma łańcuchami, które nie pozwalają ci wzlecieć tak, jakbyś chciał!” (6H 6,4).
Albo o tych, którzy są wszechmocnymi inkwizytorami, czyni nawiązanie: „Nie wystarczy, Panie, że świat trzyma nas w milczeniu, że nie robimy dla Ciebie nic publicznie, co miałoby jakąś wartość, ani nie odważamy się mówić o pewnych prawdach, że w tajemnicy płaczemy; czy Ty nie miałbyś wysłuchać tak sprawiedliwej prośby? W to, Panie, nie wierzę, za Twoją dobroć i sprawiedliwość, gdyż jesteś sędzią sprawiedliwym, a nie jak ziemscy sędziowie, którzy – jak synowie Adama, a w końcu, wszyscy mężczyźni – nie dostrzegają kobiecej cnoty, którą by nie podejrzewali” (CE 4,1).4
A także w odniesieniu do hierarchii kościelnej, która wykluczała kobietę na margines, przypomnijmy historię z nuncjuszem Felipem Segą, który nazwał Teresę „niespokojną i włóczącą się kobietą, która – wbrew nakazowi świętego Pawła – uczy…” A z tak znanym: „Bóg mi powiedział,” Teresa na to odpowiedziała: „Powiedz im, aby nie patrzyli tylko na jedno miejsce w Piśmie, lecz aby zwracali uwagę również na inne, i czy mogą mi spętać ręce” (Rel. 16).
W obliczu społeczeństwa, które dyskryminowało kobiety, Teresa, siedząc za stołem z tymi, którzy zostali oskarżeni przed cenzorami (którzy zawsze byli mężczyznami), musiała mnożyć swoje strategie retoryczne, aby zdobyć ich przychylność i zgodę. I tutaj zastosowała przypisane jej niższe położenie kobiety, aby delikatnie zdobywać przychylność czytelnika: „i naprawdę nie jestem nic” (Ż 31,24); „nie jestem od tego, aby mówić więcej” (Ż 21,5). Jednak „choć jestem tym, czym jestem” (CE 32,7; Ż 15,7; 21,2), „gdybym miała upoważnienie do pisania...” (Ż 6,8), „jednak nie mam żadnej wartości, Panie mój” (Ż 39,13), „wystarczy być kobietą, aby opadły mi skrzydła” (Ż 10,7). To wszystko są dowody wczesnego feminizmu, w którym zawarty jest także protest.
„Teresa niewątpliwie cierpiała straszliwą dyskryminację jako kobieta swojego czasu. Była realistką i zaakceptowała to, czego nie mogła zmienić, i zmieniła to, co było w jej rękach, a potrafiła właściwie odróżnić jedno od drugiego. Zostaje jednak otwarte pole dla jej córek i synów, aby posunęli do przodu w jak najautentycznej interpretacji jej charyzmatu w naszym historycznym momencie, z perspektywy naszej wrażliwości, a przede wszystkim, na podstawie głębokiej refleksji nad Bożym słowem i pismami Teresy i Jana” (C. Kaufmann).
Dlatego możemy i powinniśmy otworzyć się na feministyczne czytanie świętej Teresy, które zakłada, że zawsze będziemy odrzucać dyskryminację kobiet we wszystkich dziedzinach społeczeństwa i rehabilitować to, co jest kobiece, w każdej sferze życia, począwszy od Kościoła.
Podsumowanie: znak jakości całej duchowej wędrówki
Dla Teresy autentyczność całego doświadczenia mistycznego weryfikowana jest przez następujące „skutki”: „Na podstawie skutków i następnych czynów poznaje się te prawdy modlitwy, gdyż nie ma lepszego pieca, w którym mogłyby się wypróbować” (4H 2,8).5 „Po owocach poznacie je...” (Mt 7,16).
W duchowej przygodzie nie istnieją prawowierne i błędne formy ani drogi (w duchowości ta kwestia traci na znaczeniu). Rzeczywiście ważna jest ortopraktyka (właściwe urzeczywistnianie). I w tym sensie można powiedzieć, że istnieją zdrowe i niezdrowe drogi do życia duchowego: „zdrową” będzie ta, która przynosi pozytywne skutki w naszym realnym, codziennym życiu; a „niezdrową” będzie ta, która przynosi skutki negatywne.
W doświadczeniu (i dziełach) Teresy możemy wyróżnić z jednej strony skutki w jej własnym życiu, a z drugiej strony rzeczywistość, że jej własne doświadczenie (i jej pisma) mają moc zainfekować życie innych. Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Za znak prawdziwej kontemplacyjnej modlitwy święta uznaje zdolność do przebaczania: „A bardzo dobrze zauważcie, że jeśli Bóg jakiejś duszy udziela podczas modlitwy łaski, o której mówiłam, że należy do doskonałej kontemplacji, a ona potem nie jest bardzo zdecydowana, gdy nadarza się okazja, aby naprawdę przebaczyła jakiekolwiek bezprawie, chociażby było najcięższe – nie bądźcie zbyt pewni jej modlitwy” (C 36,8).
Przebaczenie, o którym Teresa mówi, jest ponadto „bezpośrednie” i „bez kosztu minimalnego”: „Na początku może się zdarzyć, że gdy Pan udziela tych łask, dusza natychmiast nie jest wzmocniona; jednak mówię, że gdy jemu6 udziela ich nadal, w krótkim czasie uczyni ją silną, nie jeśli chodzi o inne cnoty, to przynajmniej o przebaczenie. Nie mogę uwierzyć, że dusza, która zbliża się tak blisko samego Miłosierdzia i poznaje, kim jest i jak wiele Bóg już jej przebaczył, nie przebacza tym, którzy ją urażali, natychmiast z całkowitą łatwością” (C 36,12).
A ogólnie tym, wg Teresy, dochodzi do tendencji upraszczania życia: „Nikt więc nie będzie się na końcu bardziej grzązł, niż mówiąc o miłości, z jaką okazywał nam tyle łask, i jak wielką miłość okazał nam Bóg, dając nam taką gwarancję, że nas kocha; gdyż miłość wywołuje miłość. A nawet gdyby to było zupełnie na początku i my jeszcze byliśmy bardzo nędzni, przecież starajmy się kroczyć wciąż tak, abyśmy tak patrzyli i budzili w sobie miłość. Bowiem gdy raz Pan udzieli nam łaski, że ta miłość wyryje nam się w sercu, wtedy wszystko wydaje się nam łatwe i cokolwiek zrobimy szybko i bardzo łatwo” (Ż 22,14). Postrzegać i modlić się czyni nasze życie „łatwiejszym”.
A kluczowymi skutkami teresjańskiego doświadczenia mistycznego są zdolność „mieć współczucie” i „cieszyć się”: „A gdy widzisz chorego, któremu możesz przynieść ulgę, zrób wszystko, aby nie stracić tej ofiarności, i miej z nim współczucie; a jeśli ma jakąś boleść, i niech ona boli ciebie; a jeśli to będzie konieczne, posól się, aby ona jadła; nie tyle dla niej, ile dlatego, że wiesz, że twój Pan tego od ciebie wymaga. Chodzi o prawdziwe zjednoczenie wolą; a gdybyś zobaczyła, że jakąś osobę bardzo chwalą, jeszcze więcej się raduj, niż gdyby chwalili ciebie. (...) Ta radość, w której rozumie się cnoty sióstr, jest wielką rzeczą. A gdybyśmy u jakiejś widziały jakiś brak, poczuj to, jakby to było z zewnątrz, poza nami, i przykryj to” (5H 3,11).
Pisma Teresy mają również moc zakaźną i transformującą życie innych, nakłaniając, przekształcając, rozszerzając serca, uwalniając... „Teresa nie wykuwa stwierdzeń dla przyszłych pokoleń; zaczyna mówić, ale czyni to w tak świeżym i kobiecym języku, że przebija się już samo swoje piękno swoich pojęć i swoich emocji i człowiek ma otwarte serce, otwierają się wiele drzwi, o których nie wiedział, że istnieją” (J. Cotta).
Wyrażenie Teresy, które najlepiej oddaje przekształcający charakter języka tereskiego i jego ogromną moc zakaźności wobec czytelników brzmi: „zainspirować dusze” (Ż 18,8). To wyraża cel, który nasza mistyczka ściga: „moim celem jest zainspirować dusze do tak szlachetnego dobra”.
Stoimy przed ogromną mocą dzieła tereskiego zakaźnego. Uśmiech, tak samo jak ziewnięcie, są zaraźliwe... Ale zakaźne są także miłość, zaufanie i odwaga (a także ich negatywne przeciwieństwa), to Teresa wiedziała – znacznie wcześniej niż Rizzolatti odkrył „neuronliwe lustra”7. A to oznacza, że jesteśmy ustawieni do emocjonalnej zakaźności. A Teresa ma moc swoją pasją do Boga zainfekować swoich czytelników, a tym samym przekształcić ich życie do jeszcze większej ludzkosci. A Teresa jest kobietą, „z którą życie jest ekscytujące, gdyż potężnie wprowadza nas w wir życia, który całkowicie oddaje się Bożym rękom” (C. Kaufmann).
Przetłumaczył z języka hiszpańskiego P. Wojciech Kohut, OCD.