Całe życie jest mszą świętą.

(Medytacja o kapłańskiej misji ochrzczonych)

„Bóg nie zawahał się prosić Samarytanki o trochę wody“, stwierdza Mała Teresa w rozważaniu nad Ewangelią, której sens doskonale zrozumiała: „Miał pragnienie (…) Ale w słowach ‚daj mi napić‘ Stwórca świata właściwie domagał się od swego niegodnego stworzenia tylko miłości. Pragnął miłości…“1 Teresa z Lisieux żyła w czasach, kiedy bardzo rzadko mówiono o misji ochrzczonych jako królewskim kapłaństwie. Jednak czuła w sobie powołanie „wojownika, kapłana, apostoła, lekarza, męczennika…“: Uczciwe serce Teresy bardzo pragnęło wprowadzać na drogę zbawienia, nauczać, gromadzić. Wszyscy, którzy „szukają swojego miejsca w Kościele“, dają dobrą radę swoim własnym świadectwem: „Znalazłam swoje miejsce w Kościele: stanę się miłością…“ Może właśnie dzięki Teresie kardynał Stepinac mógł podczas swojego procesu wołać: „Kościele, moja miłości!“

1) W sercu Kościoła…

Teresa słusznie zrozumiała, że serce Kościoła płonie miłością. Wchodzimy do niego bramą sakramentów, chrztem i stajemy się królami, prorokami i kapłanami. Ponieważ aby Ojciec otrzymał cześć, która Mu się należy, nie wystarczą siły ludzkie. „(Bo beze Mnie nic uczynić nie możecie)“2. Potrzeba tego, co teologowie niepoetycko nazywają „deputacją (mandatem) do kultu“, co wymaga uświęcenia naszego istnienia w Chrystusie Duchem Świętym. Jak inaczej czcić Ojca w Duchu i w Prawdzie?

Ale tak jak Chrystus otrzymał nowe wylanie Ducha po swoim chrzcie w Jordanie, ochrzczeni mają być bierzmowani, aby mogli prawdziwie potwierdzić swoją misję królewskiego kapłaństwa. Sakrament bierzmowania, którego w obecnych czasach niestety wielu ochrzczonych nie przyjmuje, doskonali „cechy charakterystyczne” przyjęte w chrzcie i przekazuje nowe kapłańskie namaszczenie do misji wstawiennictwa w modlitwie liturgicznej i osobistej, głoszenia Prawdy oraz duchowej walki. Mała Teresa nie rozumiała, „dlaczego tej sakramentowi Miłości nie poświęca się wielkiej uwagi“!3

2) „Kochać, to znaczy dawać wszystko i dawać także siebie samego”

Naszą wspólną kapłańską misją jest naśladowanie Jezusa Chrystusa, innymi słowy żyć życiem mistycznym i ogólnym wezwaniem do świętości, co oznacza życie błogosławieństw, których wymiar ofiary w jedności z Chrystusem Kapłanem i Ofiarowanym nie może być przyćmiony, ponieważ chodzi o bycie „towarzyszami Baranka“4 i podążanie za Nim wszędzie, dokąd idzie.

Ponieważ, według słów Apokalipsy, Chrystus zwyciężył, lew z pokolenia Judy, potomek Dawida, cichym oddaniem się ofiarowanego Baranka, królewska moc chrześcijanina jest konsekwencją kapłańskiej misji, (a więc także ofiary), a nie odwrotnie. W rezultacie płodność, działanie wierzących w planie świadectwa, apostolatu, misji, królewski wymiar ich kapłańskiej misji będzie jak zalew ich kontemplacyjnego życia modlitwy i skrytej ofiary dla mistycznej ewangelizacji.

Ponieważ jesteśmy wezwani do doskonałego oddania siebie samego, nasza życie nabiera liturgicznego, kultowego, eucharystycznego charakteru: „nie zapominajmy także o dobroczynności i szczodrości, takie ofiary podobają się Bogu“.5

Dla obu filarów Kościoła, którymi są apostołowie Piotr i Paweł, jest jasne, że jeśli wierzący otrzymali możliwość i łaskę składania ofiar, to oznacza to ofiarowanie siebie samych!

Piotr pisze: „I wy również, jako żywe kamienie, budujcie duchowy dom, abyście byli świętym kapłaństwem i składali duchowe ofiary, miłe Bogu przez Jezusa Chrystusa.“6

A Paweł: „Zachęcam was (…), abyście sami siebie składali jako żywą, świętą, Bogu miłą ofiarę.“7

„Całe życie jest Mszą Świętą, a wszystkie dusze w tym świecie są gośćmi,“ mówiła Marta Robin, która stała na początku tworzenia licznych duchowych centrów dla laików, domów charytatywnych, dawno przed II soborem watykańskim i na początku uznania wartości kapłańskiej misji wierzących.

Teresa z Lisieux w swoim ostatnim wierszu o Najświętszej Maryi Pannie podaje tę definicję miłości: „kochać, to znaczy dawać wszystko i dawać także siebie samego.“ Ale również w innym miejscu daje wskazówki: „Pan kocha tych, którzy dają z miłości!“ Apokalipsa, nie wykluczając nigdy drogi cierpienia, prowadzącej do chwały, przedstawia rozwój królewskiej i kapłańskiej godności jako szczyt radości i chrześcijańskiej świętości: „Błogosławieni, którzy są zaproszeni na wesele Baranka“.8

3) „Chwała chwały“

To hasło błogosławionej Elżbiety od Trójcy Świętej przypomina nam, że drugą wymiarą, równie nierozłącznie z ofiarą jak Krzyż, jest prawdziwa Radość, jest uwielbienie: „Wy jednak jesteście ‚wybranym rodem, królewskim kapłaństwem, świętym narodem, ludem należącym do Boga‘, abyście ogłaszali potężne czyny Tego, który was powołał z ciemności do swojego cudownego światła“.9 List do Hebrajczyków także do wierzących mówi słowami psalmu 50: „Przynośmy zatem przez Jezusa ciągle ofiarę chwały Bogu; nasze usta niech wyznają Jego imię“.10

Darowanie siebie samego oraz ogłaszanie cudownych Bożych czynów, czy to osobistych, czy odnoszących się do wspólnoty, są dwoma nierozerwalnymi przejawami mistycznej kapłańskiej misji wierzących powołanych do tego, aby śpiewali nową pieśń.11 Nie można wybierać, uważa P. Louis Boyer, „między mistyką Krzyża a mistyką Zmartwychwstania, jak czasami ktoś sobie wyobraża. Chrześcijaństwo zna tylko jedną mistykę, mistykę wniebowstąpienia. Ale wniebowstąpienie zakłada wywyższenie na krzyżu“ (co jest również sensem życia zakonnego). Nie próbujmy wywyższać się sami, tak jak sugerują guru ruchu New Age: nie ma innego sposobu, jak być wywyższonym, jak zaufanie Temu, który się sam poniżył!

Aktywne uczestnictwo wierzących w eucharystycznej ofierze jest szczytowym miejscem spotkania tych dwóch wymiarów adoracji w duchu i w prawdzie, którymi są ofiara i uwielbienie. Choć nie każdy chrześcijanin miał moc, aby służyć Eucharystii, każdy ma z kolei możliwość i powołanie do tego, aby ofiarować siebie samego z Chrystusem. Gdy to czyni, ofiarowuje Chrystusa Ojcu nie tylko przez ręce kapłana, ale i z Nim, a jednoczy przy tym swoje intencje uwielbienia, wstawiennictwa, zadośćuczynienia i czynów miłosierdzia z intencjami kapłana oraz samego Chrystusa obecnego na ołtarzu. Marta Robin mówi, że duchowa słabość (astenia) pozbawia skutków Eucharystii dużą liczbę chrześcijan, którzy są obok studni, ale umierają z pragnienia.

Eucharystia czyni Kościół, a ponadto, jak to wyraziła błogosławiona Edith Stein:

„Gdybyśmy umieli przeżywać liturgiczne okresy, święta czy wigilie w duchu Kościoła, nasze dusze szybko zaczęłyby się zwracać, rok za rokiem, ku wieczności, jak owoc, który dojrzewa, zanim zapadnie w wieczny odpoczynek sabatu.“

(brat Etien)