Władimira M. Polišenská
Szanowni uczestnicy kapituly, bracia i siostry,
na początek chciałabym podziękować za możliwość bycia z wami w tej okazji, kiedy wspólnie upamiętniamy 800. rocznicę przekazania Reguły św. Alberta Jeruzalemskiego naszemu zgromadzeniu.
Główne temat kapituly, który wybraliście, brzmi: Karmel – wspólnota modląca się i prorocka w zmieniającym się świecie. Kiedy poproszono mnie, abym podzieliła się z wami moim doświadczeniem karmelitańskiej tercjarki, która stara się żyć tymi dwoma aspektami (prorockim i modlitewnym) w codziennym życiu pośród świata, zadałam sobie pytanie: Jakie jest powołanie karmelitańskiego świeckiego w dzisiejszym świecie? Oto oferuję wam małą refleksję, która z tego wynika, mając nadzieję, że może być ona pomocna. Refleksja ta ma trzy części. Pierwsza część koncentruje się na sytuacji dzisiejszego zmieniającego się świata i jego potrzebach oraz wymaganiach, na które my świeccy staramy się odpowiadać swoim życiem. Druga część dotyczy aspektu prorockiego, a na zakończenie porozmawiam o życiu modlitwy, co stanowi trzecią część tego rozważania.
Posłanie świeckich znajduje się ogólnie wyrażone w dokumencie Lumen Gentium: „Z własnego powołania świeckich wynika zadanie poszukiwania Królestwa Bożego poprzez zajmowanie się sprawami doczesnymi i dostosowywanie ich do Boga. [...] Im zatem szczególnie przypada rola tak rozjaśniania i porządkowania wszystkich spraw doczesnych, z którymi są w bliskim kontakcie, aby zawsze odbywały się i rozwijały zgodnie z Chrystusem i służyły ku chwale Stwórcy i Odkupiciela.” (LG 31) Skupiając się na dzisiejszym świecie z wszystkimi jego procesami, transformacjami i zmianami, wydaje mi się, że pierwszą rzeczą, którą możemy zaoferować, jest pewna stałość. Stałość, która opiera się na samym przedmiocie naszej wiary, na rzeczywistości odkupienia. Ta stałość nie jest jednak sztywna, wymuszona przez coś zewnętrznego i tym samym sztywnego, lecz ma swój źródło w wierze, co oznacza, że jest przede wszystkim wewnętrzna i niezależna od zewnętrznych okoliczności naszego życia. Objawia się natomiast poprzez nasze konkretne postawy. Ujawniamy ją w wartościach, które wyznajemy, a przede wszystkim w sposobie, w jaki je realizujemy. W ten sposób własnym życiem świadczymy, że istnieją wartości uniwersalne, aktualne wczoraj i dziś. Na pierwszym miejscu stoi szacunek dla życia i godności każdego człowieka, a poza tym ważność i znaczenie rodziny, szacunek dla przyrody i całego Bożego stworzenia. Te wartości służą nam jako wskazówki w niejasnych sytuacjach w życiu, gdy spotykamy się z niezrozumieniem lub wręcz nadużyciem terminów takich jak wolność, prawo do szczęścia czy do samorealizacji.
Wytrwałość w naszych postawach i zachowaniach ma wielki wpływ na nasze otoczenie. Ja sama doświadczyłam tego. Ponieważ zostałam ochrzczona jako osoba dorosła, mam wielu niewierzących przyjaciół. Niektórzy z nich obserwowali moją konwersję z pewną dozą nieufności, ale za bardzo nie rozmawialiśmy o tym. Dopiero z czasem, gdy zobaczyli, że uwierzenie dla mnie nie oznacza stać się zacofanym czy wręcz fanatycznym człowiekiem z jednej strony, ale że z drugiej strony jestem nadal wierna swojej wierze, byli w stanie zaakceptować tę moją konwersję. Dziś często sami przychodzą i zadają mi pytania o Boga, o Jezusa Chrystusa, o Kościół lub proszą mnie o modlitwę. Oczywiście nie mogło by to się zdarzyć, gdyby wiara i wyznawane wartości nie były w zgodzie z konkretnym zachowaniem.
Takiże związek jest więc kolejnym nieodłącznym punktem naszego posłania. W Regule karmelitańskiego trzeciego zgromadzenia (n. 26) czytamy: „Z uczestnictwem w prorockim posłaniu Chrystusa i Kościoła, tercjarka stara się w każdym zajęciu i świeckiej działalności przyswoić sobie wiarę w ewangelii i ogłaszać ją swoimi uczynkami. W tej swojej staraniu idzie tak daleko, że nie waha się odważnie wskazywać na zło.” Jak wynika z tekstu, aspekt prorocki zawsze opiera się na sposobie życia. Najlepszym sposobem, aby odkryć wypaczone i nies zdrowe zjawiska w społeczeństwie, jest ukazanie tego samego problematycznego momentu, przeżywanego jednak w zgodności z wolą Bożą. Tutaj mam przede wszystkim na myśli relacje międzyludzkie, ale z pewnością dotyczy to też wszystkich innych obszarów. Zatem dostrzegam prorocki wymiar w poszukiwaniu i pytaniu o wolę Bożą, jej realizacji w własnym życiu, co daje przykład i alternatywę tendencjom występującym w społeczeństwie, a dopiero potem wskazywać innymi środkami na zło, z którym się spotykamy. Moim zdaniem, nie ma wiele gorszych sposobów, aby zniechęcić innych, a zwłaszcza niewierzących, niż żyć w sposób odmienny od tego, co wyznajemy. Jeśli nasze życie, nasze rodziny i wspólnoty nie będą miejscami miłości do bliźniego, miłości do Boga, która przejawia się także w relacjach międzyludzkich, wtedy nie jesteśmy prawdziwymi świadkami Chrystusa, a w naszym posłaniu zawiedliśmy. Dzięki postaci proroka Eliasza oraz całej tradycji eliańskiej Karmelu mamy bogate źródło inspiracji zarówno do kontemplacji, jak i do konkretnego zachowania.
Pragnienie poznawania woli Bożej zakłada intymne i głębokie życie modlitwy. Mam teraz na myśli przede wszystkim modlitwę osobistą, wewnętrzną, aniżeli chciałabym jednak wykluczyć jej inne formy. W kontemplacji wzrastamy w naszym związku z Bogiem i zarazem w miłości do bliźniego. Odkrywamy i pogłębiamy znaczenie prawdy, wolności i podobnie, co następnie pomaga nam stworzyć i ugruntować system wartości, o którym już wcześniej wspomniałam. Modlitwa pozwala nam zorientować się w różnych sytuacjach naszego życia i pokazuje nam je z perspektywy wiary. Chciałabym podkreślić, że według mojego doświadczenia, które dzielę także z innymi świeckimi, niemożliwy jest rzeczywiście kontemplacyjny świecki życie bez regularnego spędzania pewnego czasu w ciszy i samotności z Panem. Sytuacje te jednak w tym względzie różnią się w zależności od konkretnych warunków każdego świeckiego. Niektórzy mają rodzinę i dzieci, inni żyją sami, ktoś ma wiele obowiązków lub pracę wymagającą czasu i energii, inni mają elastyczną pracę, którą organizują sobie sami. Każdy na swój sposób musi rozwiązać problem, jak żyć także ten aspekt karmelitańskiego powołania. Czasami może to być prawdziwe zmaganie. Źródło siły i łaski odnajdujemy w życia sakramentalnego Kościoła, szczególnie w Eucharystii. Poznając lepiej samych siebie, lepiej poznajemy także nasze niedoskonałości i grzech. Dlatego często korzystamy z możliwości przyjęcia przebaczenia w sakramencie pojednania.
Nie mogę zapomnieć o niezbędnej roli duchowego towarzyszenia z waszej strony, ojcowie karmelici, i o ważności wsparcia w modlitwie z waszej strony mniszek i sióstr. I na koniec bardzo ważny jest również wymiar wspólnoty. Czując się członkami jednej rodziny nie tylko z naszymi współbraćmi i współsiostrami tercjarkami z całego świata, ale z całym zgromadzeniem, wzmacnia się także poczucie własnej karmelitańskiej tożsamości, co pomaga nam realizować nasze powołanie.
Na zakończenie postaram się w kilku słowach podsumować to moje rozważanie i zaproponować Wam odpowiedź na moje początkowe pytanie. Posłanie karmelitańskiego świeckiego jest więc takie: poprzez całkowitą stałość życia i wartości, poprzez zgodność między tym, w co wierzy, a tym, co żyje, w nieustannym wzroście w relacji z Bogiem w modlitwie, być pośród świata prawdziwym świadkiem Jezusa Chrystusa i jego Królestwa, i to we wspólnocie oraz wzajemnej pomocy swoich współbraci i współsiostr.
Powierzmy to nasze posłanie w ręce naszej drogiej matki Najświętszej Maryi Panny.
Sancta Maria, Mater et Decor Carmeli, ora pro nobis.