P. Vojciech Kodet, O.Carm.1
Przyjęliśmy za swój program przygotowań do jubileuszu przybycia świętych Cyryla i Metodego na Wielką Morawę, ogłoszony przez naszych biskupów. W 2013 roku minie 1150 lat. Tematy na poszczególne lata zostały ustalone w ten sposób:
rok przygotowawczy – słowo Boże,
1. rok (2011) – chrzest (szczytem miało być odnowienie chrzcielnego przyrzeczenia w Wielkanoc),
2. rok (2012) – bierzmowanie (z odnowieniem bierzmowania w czasie Zesłania Ducha Świętego),
3. rok (2013) – Eucharystia (z naciskiem na celebrowanie święta Ciała i Krwi Pana).
Na zakończenie trzyletniego cyklu ma się odbyć kongres eucharystyczny w naszej czesko-morawskiej prowincji kościelnej.
Chrzestny – na dźwięk tego słowa niedowiarkom wokół nas najprawdopodobniej przychodzi na myśl film o tej samej nazwie (z 1972 roku), gangsterskie dramat, nakręcone na podstawie powieści Mario Puza, film, o którym mówi się, że należy do przełomowych dzieł tzw. Nowego Hollywood. Jednak słowo chrzestny ma swoje miejsce i pierwotne znaczenie w Kościele.
W dzisiejszym kodeksie kanonicznym dla oznaczenia chrzestnego konsekwentnie używa się słowa patrinus, które pierwotnie oznaczało „poręczyciel” lub „orędownik”, ale w łacinie znane jest również słowo compater – dosłownie przetłumaczone: „współojciec” – z żeńskim odpowiednikiem commater. Z tego słowa commater pochodzi nasze czeskie „chrzestna”, „chrzestny”, gdzieś w dialekcie kmoch lub w zdrobnieniu kmocháček, kmotřička. Osoba chrzczona lub bierzmowana jest względem swojego chrzestnego nazywana chrześniakiem lub chrześnicą. (Słowo chrześnica nie jest jednak używane jednoznacznie: należy być czujnym, niektórzy używają go do oznaczenia chrzestnej.)
Krótki wgląd w historię
Korzenie chrzestnych sięgają przedchrześcijańskiego judaizmu. Wtedy podczas ceremonii przyjęcia proselytów (konwertytów z pogaństwa do judaizmu) wymagano trzech świadków. Oni również mieli pełnić pewną rolę przy chrzcie proselytów i ich nauczaniu. Z takimi poręczycielami spotykamy się także przy chrzcie we wczesnym chrześcijańskim środowisku. Tam również występują jako świadkowie chrztu i pomocnicy przy chrzcie.
Stopniowo chrzestne stał się również w chrzcie dzieci, który udzielano na podstawie wiary rodziców. Święty Augustyn (354–430) znał jednak ten zwyczaj tylko w wyjątkowych przypadkach.
Niestety, w kolejnych stuleciach nastąpił niekorzystny rozwój: chrzestni stopniowo przejmowali podczas chrztu wszystkie obowiązki rodziców, którzy często nie byli obecni na chrzcie swojego dziecka. Szczególnie przy chrzcie dzieci chrzestny przyjmował zobowiązanie, którym dawał gwarancję:
- że będzie się opiekował dzieckiem, gdyby straciło rodziców;
- że będzie pomagał rodzicom w wychowaniu dziecka – nie tylko religijnym;
- że będzie się stykać z dzieckiem, aby stać się przyjacielem i aby mógł być osobą bliską i doradcą;
- że będzie modlił się za chrześniaka;
- że będzie czuwał nad tym, aby chrześniak spełniał swoje obowiązki religijne (uczestnictwo w niedzielnej mszy, przygotowanie i przyjęcie sakramentu pokuty, pierwsza komunia święta, bierzmowanie).
Reforma, wychodząca z II Soboru Watykańskiego, na nowo położyła główny nacisk na rolę rodziców podczas chrztu dzieci. Wprowadzenie do obrzędu chrztu małych dzieci dosłownie mówi: „Z samego porządku stworzenia wynika, że służba i misja rodziców przy chrzcie dzieci mają większe znaczenie niż misja chrzestnych” (art. 5). Ten nacisk wymaga, aby rodzice przygotowywali się do chrztu dziecka lub byli odpowiednio przygotowywani, a także, aby aktywnie brali udział w chrzcie swojego dziecka. Przytoczmy ten sam art. 5 ust. 3:
Rodzice dziecka mają bowiem przy udzielaniu chrztu naprawdę ważną misję. Przede wszystkim mają słyszeć poważne przypomnienia kapłana i uczestniczyć w wspólnej modlitwie pozostałych obecnych wiernych. Oprócz tego jednak sami pełnią przy udzielaniu chrztu takie usługi:
a) publicznie proszą o chrzest dziecka;
b) po kapłanie też oni błogosławią dziecko na czole znakiem krzyża;
c) wyrzeczą się szatana i wyznają wiarę;
d) przynoszą dziecko do źródła chrztu (przede wszystkim matka);
e) trzymają zapaloną świecę;
f) otrzymują błogosławieństwo, które jest szczególnie udzielane matce i ojcu.
Należy szczerze powiedzieć, że już w pierwszej połowie XX wieku w naszych krajach chrzestni w czasie chrztu i bierzmowania stali się czymś w większości czysto formalnym. Tylko jakąś honorową funkcją. Właściwa treść chrzestnictwa całkowicie zanikła.
W dzisiejszych czasach staramy się powrócić do pierwotnego znaczenia chrzestnych. Przy chrzcie dzieci chrzestny powinien przejąć wspólnie z rodzicami odpowiedzialność za wychowanie dziecka w wierze. „Także podczas chrztu dziecka powinien być chrzestny. Reprezentuje duchowo rozszerzoną rodzinę dziecka i reprezentuje również Kościół jako matkę. W razie potrzeby powinien wspierać rodziców w dążeniu do tego, aby dziecko doszło do wyznania wiary słowem i życiem.”2 Tam, gdzie jest to zwyczajowe, chrzestny w chwili chrztu kładzie na dziecko swoją prawą rękę. Przy chrzcie dorosłych wymaga się od chrzestnego: „powinien on wziąć udział przynajmniej w końcowym przygotowaniu do chrztu, a następnie wspierać swojego chrześniaka w wytrwałości w wierze i w życiu chrześcijańskim.” A podczas obrzędu powinien jeszcze przed chrztem poświadczyć wiarę chrześniaka. Podobnie mówi o roli chrzestnych Katechizm Kościoła Katolickiego w art. 1255.
Jakie wymagania powinien spełniać chrzestny?
Spróbujmy je wymienić w krótkim zestawieniu:
- chrzestny powinien być wybrany przez katechumena lub rodziców czy przedstawicieli dziecka (ewentualnie księdza, szafarza);
- musi być zdolny i chętny do pełnienia roli chrzestnego (mieć ten zamiar w duchu Kościoła);
- musi mieć co najmniej 16 lat, przy czym sam już przyjął sakramenty inicjacyjne (chrzest, bierzmowanie i Eucharystię), być członkiem Kościoła katolickiego, żyjącym zgodnie z wiarą;
- nie powinien to być ojciec lub matka chrzczonego dziecka;
- powinien być jeden chrzestny lub chrzestna lub para (mężczyzna i kobieta);
- niekatolik może być zaproszony tylko jako drugi chrzestny – jako tzw. świadek chrztu;
- jeśli to możliwe, chrzestny powinien być tym samym przy chrzcie dziecka i podczas późniejszego bierzmowania.
W starożytnej wspólnocie chrześcijańskiej chrzest i bierzmowanie udzielano już dorosłym katechumenom, a więc jednocześnie. Później, gdy były udzielane osobno, zalecano wybierać innego chrzestnego przy bierzmowaniu. Dziś powracamy do pierwotnego poglądu. Tak o to postuluje także Katechizm Kościoła Katolickiego: „Odpowiednie jest, aby kandydaci do bierzmowania, podobnie jak do chrztu, znaleźli duchową pomoc chrzestnego lub chrzestnych. Zaleca się, aby to była ta sama osoba, która została wybrana przy chrzcie, aby lepiej podkreślić jedność obu sakramentów” (art. 1311).
Przy bierzmowaniu jednak możliwe jest, aby rodzice sami jako chrzestni przynieśli swoje dziecko do bierzmowania. Zrozumiałe, że katechumen lub kandydat do bierzmowania wybiera chrzestnego, który towarzyszył mu na drodze wiary.
Jakie zadania ma chrzestny?
Chrzestny przede wszystkim daje gwarancję za ochrzczonego (że jego przygotowanie było szczere i wystarczająco intensywne) i następnie wprowadza go w żywą i żywą wiarę, w życie zgodne z Ewangelią, w praktykę sakramentalnego życia, w życie modlitwy i życia Słowem Bożym, w życie wiary, nadziei i miłości, w życie w Kościele i w służbę w Kościele (w życie z Ducha Świętego).
Ten mystagogiczny wymiar chrzestnictwa stanowi największą przeszkodę w realizacji zadania, jakie na siebie przyjmuje chrzestny. Mystagogię rozumiemy jako wprowadzenie do przeżywania tajemnicy; do głębokiego wewnętrznego zrozumienia rzeczywistości i praktyki z tym związanej. Słowo mystagogia oznacza „wniknięcie” i ogólnie oznacza okres, następujący po inicjacji. Od IV wieku termin mystagogia używano w odniesieniu do troski Kościoła o neofitów (nowo ochrzczonych). Przez przyjęcie sakramentów inicjacyjnych – chrztu, bierzmowania i Eucharystii – zostali włączeni do wspólnoty Kościoła, a następnie – w okresie mystagogii – byli głębiej wprowadzani w chrześcijańskie życie.
Przypomnijmy sobie: podobnie wszyscy, całe wspólnoty Kościoła, w ciągu roku liturgicznego są coraz głębiej wprowadzani w tajemnicę Chrystusa! Gdy w Dz 8,26nn. diakon Filip zwraca się do etiopskiego dworzanina i zadaje mu pytanie: „Czy rozumiesz to, co czytasz?” otrzymuje odpowiedź: „A jak mogę, gdy nikt mnie nie wprowadzi?” (Tak dosłownie według tekstu greckiego.) W języku greckim użyto formy czasownika hodegein – prowadzić. Od tego pochodzi termin hodegetika – nauka o duchowym prowadzeniu.
Wprowadzanie w życie z Bogiem jest bardziej świadectwem niż nauczaniem. Porównajmy ewangeliczne wzmianki o takim świadectwie przy powołaniu apostołów: Andrzej przyprowadził do Jezusa Piotra (Jan 1,40–42), Filip Natanaela (Jan 1,45–46). Wiara i miłość do Boga są przekazywane z serca do serca. To wymaga gotowości i umiejętności dzielenia się życiem z Bogiem. Jak konkretnie? Jak konkretna relacja między Wami a Waszymi chrześniakami?
(Na wykładzie odbyła się dyskusja.)