Na co mamy prawo, to chcemy otrzymać na piśmie, ale od innych wymagamy, aby swoje prawa egzekwowali ze wstrzemięźliwością; swoje stanowisko bronimy skrupulatnie, ale od innych oczekujemy pokory i ustępliwości; na bliźniego narzekamy od razu, ale na nas nikt nie powinien skarżyć się; kiedy coś zrobimy dla drugiego, zawsze wydaje nam się to wielką łaską, ale to, co on zrobi dla nas, wydaje nam się niczym.
Filoteo, mierz równo i bądź w swoich czynach sprawiedliwa; zawsze postaraj się wczuć w położenie bliźniego i wyobraź sobie jego na swoim własnym miejscu – wtedy będziesz oceniać poprawnie; przy zakupie bądź jak sprzedawczyni, przy sprzedaży jak klientka – a będziesz sprzedawać i kupować sprawiedliwie. Wszystkie te niesprawiedliwości są małe, dlatego nie zobowiązują do odszkodowania (jeśli tylko surowo wymagamy tego, co jest dla nas korzystne), jednak zobowiązują nas do poprawy, ponieważ są to wielkie braki rozsądku i miłości…
(Franciszek Salezy /1567–1622/, Wprowadzenie do życia pobożnego, część 3, rozdz. XXXVI)