Kristopatia św. Jana od Krzyża
P. Wojciech od św. Jadwigi OCD, Praga
„ pewnego dnia (Jezus) modlił się w pewnym miejscu. Gdy przestał, jeden z jego uczniów powiedział mu: ‚Panie, naucz nas modlić się, jak i Jan nauczył swoich uczniów‘” (Łk 11,1).
W tym jedynym wersecie ewangelista Łukasz ukazuje wszystkie wymiary obecności Chrystusa w modlitwie chrześcijanina; pokazuje, że Jezus jest nie tylko wzorem i pośrednikiem modlitwy („Pewnego dnia Jezus modlił się w pewnym miejscu”), ale także jej nauczycielem („Panie, naucz nas modlić się”), a w końcu także jej treścią (właśnie cytowana prośba sama w sobie jest już modlitwą!). Łukasz zwraca nam uwagę, że modlitwa chrześcijańska musi być nie tylko kristologiczna, ale i kristocentryczna i „krystynialna”: kiedy chrześcijanin się modli, nie tylko musi modlić się jak Chrystus, ale także do Chrystusa i przez Chrystusa.
A ponieważ modlitwa nie jest jedynym środkiem życia duchowego, pozostaje jednak jego przejawem par excellence, to samo możemy powiedzieć o całym życiu duchowym, o chrześcijańskiej spiritualności, czy, jeśli wolimy, o pobożności w ogóle. Dlatego także każdy autor duchowy, jeśli ma być chrześcijański, nie może pominąć tego potrójnego (kristologicznego, kristocentrycznego i kristycznego) wymiaru relacji do Boga.
Chrześcijański charakter św. Jana od Krzyża
Chociaż od czasu do czasu spotykamy się z przeciwnymi stwierdzeniami, należy zdecydowanie podkreślić ten chrześcijański (tj. skierowany na Chrystusa) charakter dzieł i nauki św. Jana od Krzyża. Niektórzy, być może pod wpływem faktu, że pisma Jana w dużej mierze przemawiają także do mistyków wschodnich religii, wątpią w jego chrześcijaństwo, ale w takiej logice brakuje czegoś: fakt, że buddyjscy mnisi czytają dzieła Mistycznego Nauczyciela, nie oznacza, że Jan jest „ukrytym buddyjczykiem”, podobnie jak nie są „ukrytymi chrześcijanami” niektórzy wschodni autorzy tylko z powodu prostego faktu, że czytają ich (czasami bez odrobiny rozróżnienia) także wielu chrześcijan!
W rzeczywistości Jan od Krzyża jest chrześcijański jak mało który autor duchowy. Prawdą jest, że na podstawie jego dzieł trudno byłoby zbudować spójny traktat kristologiczny, ale nie dlatego, że brakuje mu zainteresowania Chrystusem, lecz dlatego, że „1) traktuje raczej o osobie Chrystusa niż o kristologii; 2) interesują go raczej aspekty życia związane z teologicznym wspólnotą niż naukowe informacje; 3) nie chce powtarzać tego, co już zostało napisane w tylu dostępnych książkach teologicznych i duchowych”.1 Nieprzypadkowo jeden ze świadków w procesie beatyfikacyjnym Jana od Krzyża powiedział: „Z tajemnic, które, moim zdaniem, najbardziej miłował, była to Najświętsza Trójca i także Syn Boży, który stał się człowiekiem”.2 Dlatego można słusznie powiedzieć, że Chrystus „zajmuje środek teologalnego życia i mistycznego doświadczenia” św. Jana.3 Raczej niż o kristologii („nauce o Chrystusie”) można u niego mówić o kristopatii („doświadczaniu Chrystusa”).4 Innymi słowy, Jan ujawnia się tutaj bardziej jako mistyk niż jako teolog, chociaż te dwa tytuły się nie wykluczają i obydwa słusznie należą do tego autora.
Przejdźmy przynajmniej panoramicznie i w skrócie przez te trzy wymiary relacji do Boga, które czynią życie duchowe naprawdę chrześcijańskim, w dziełach Mistycznego Nauczyciela; być może odkryjemy fakty, o których do tej pory nie wiedzieliśmy.
Kristologiczny wymiar
Już tylko z słów, które święty Jan stosuje do oznaczenia lub zwracania się do Chrystusa, możemy wyczuć całą głębokość i zakres uwagi, jaką mistyk mu poświęca. Nie jest dla niego tylko „Jezusem Chrystusem” (Jesucristo), ale także „Ukochanym, Barankiem, Ukrzyżowanym, Słowem, Narzeczoną, Bożym Synem, Bożym nauczycielem (mistrzem), Mesjaszem, Panem…”.
Ten, który się daje
Abyśmy prawidłowo postrzegali sanjuanistyczną perspektywę spojrzenia na Chrystusa, należy zacząć od tego, co w przeszłości było mało podkreślane i co w rzeczywistości jest najważniejsze: Syn Boży jest dla Jana od Krzyża przede wszystkim tym, który się daje; który się dzieli, który jest łaską. Pierwsze w logice jego myślenia teologicznego pozostaje descensus Dei ad hominem („Boskie zstąpienie do człowieka”). Szczególnie wyraźnie widać to w poezji Jana: jego Romance i wiersz Źródło są swoistą teologiczno-duchową refleksją o Najświętszej Trójcy, o stworzeniu, odkupieniu i eucharystii, w których Chrystus zajmuje uprzywilejowaną pozycję. W wierszu Źródło dochodzi do przemieszczenia od „traktatu De Deo uno” (1.–6. zwrotka), przez rozważanie o Najświętszej Trójcy (7.–10. zwrotka) do perspektywy kristologicznej/eucharystycznej (11.–13. zwrotka). Jan pisze:
„Onen wieczny źródło jest skryte
w tym żywym chlebie,
aby nam dać życie,
chociaż należy do nocy.
Tutaj do siebie woła stworzenia,
a tą wodą się umacniają,
chociaż w ciemności,
ponieważ należy do nocy.
Ten żywy źródło,
po którym pragnę,
widzę w tym chlebie życia,
chociaż należy do nocy.”
Pragnienie Chrystusa i jego bliskość dla naszego świętego wyraża się szczególnie wyraźnie w wierszu Pasterz. Początkowo był to ludowy przysłowie o nieszczęśliwej miłości małego pasterza5 do jego pasterniczki (prawdopodobnie) o czterech zwrotkach, które Jan tylko nieznacznie poprawił (czytając te cztery zwrotki, nadal nie jest jasne, o kim jest mowa!) a w piątej zwrotce kristologicznie je wyłożył:
„A na koniec w decydującym momencie wystąpił
na drzewo, gdzie rozpostarł piękne ramiona
i na nich zawieszony umarł,
z piersią miłości bardzo zranioną.”
Ile miłości i uwagi kryje się nie tylko w tych słowach, ale także w samej rzeczywistości, że kiedy święty Jan od Krzyża słyszał tę pieśń, dostrzegał w niej Ukrzyżowanego!
Kristocentryczny wymiar
Jeśli dla niego Chrystus jest przede wszystkim tym, który się daje i dzieli, to dotyczy to tajemnicy wcielenia, którą Mistyczny Nauczyciel kontempluje. A ona, oczywiście, objawia się również w nielicznych fragmentach, które bezpośrednio zwracają się do Chrystusa.
Tematyka małżeńska
Jezus jest w nich przede wszystkim Narzeczoną duszy, Ukochanym, z którym człowiek spotyka się w intymnej wspólnocie modlitwy. Tą perspektywą przeniknięta jest zarówno cała poezja Duchowej Pieśni, jak i wersy Za jednej nocy ciemnej i Streszczenie doskonałości. Ta symbolika jest tak silna i realistyczna w swoich wyrażeniach, że wielu autorów mówi o erotyzmie jego duchowej poezji (!) i zazwyczaj bardzo jednostronnie i zniekształconie tłumaczą ją jako sublimację seksualności autora.6 Duchowa pieśń zaczyna się bardzo wymownym zawołaniem narzeczonej:
„Gdzieś się ukrył, Ukochany,
a mnie zostawiłeś w żalu?
Jak jeleń uciekłeś,
gdy mnie zraniłeś;
pobiegłam za tobą z wołaniem, a już cię nie było.”
W podobnym duchu kontynuuje cała pieśń, w której w drugiej połowie dochodzi do upragnionego spotkania i wymiany miłości.
Kristyczny wymiar
Jeśli wymiar kristologiczny i kristocentryczny znajdujemy przede wszystkim w wierszach świętego Jana, to wymiar kristyczny mają przede wszystkim jego prozopramy.7
Asceza i naśladowanie Chrystusa
Mistyczny nauczyciel zdecydowanie nie mówi tylko o Boskim zstąpieniu w Chrystusie, ale również o naszym „wniesieniu się do Boga” (ascensus homini ad Deum). Jest on konieczną odpowiedzią na Boże darowanie się w Chrystusie, a nieprzypadkowo jeden z tekstów świętego nazywa się Subida al monte Carmelo („Wzniesienie na górę Karmel”).
Właśnie w tej książce znajdujemy wiele inspirujących przemyśleń na nasz temat. Najznakomitsza 13. rozdział 1. książki Wzniesienia, który jest pod względem treści (szczególnie w punktach 5–6) spokrewniony z wymaganiami nakreślonymi w Górze doskonałości. Chodzi o znane, a prawdopodobnie najtrudniej zrozumiane zasady:8 „Staraj się zawsze schylać nie ku temu, co jest łatwiejsze, lecz co najtrudniejsze; nie ku temu, co jest przyjemne, lecz co jest nieprzyjemne…” (1 V 13,6). Na podstawie jednostronnego zrozumienia tych słów moglibyśmy sądzić, że do Boga możemy dojść własnym wysiłkiem (ascezą) i że ważne jest, aby zawsze chcieliśmy tylko to gorsze. To pierwsze jest jednak pelagianizmem,9 to drugie w sobie kryje niebezpieczeństwo, że będziemy, nawet jeśli tylko podświadomie, podejrzewać Boga o to, że nie chce naszego szczęścia.
Nasza asceza jednak nie jest środkiem, aby dojść do zjednoczenia z Bogiem,10 lecz odpowiedzią miłości, jak już powiedziano. Mistyczny nauczyciel w piękny sposób wyraża to w wprowadzeniu do swojego komentarza do Duchowej Pieśni: „Kiedy dusza zdaje sobie sprawę, co powinna czynić, gdy widzi, że życie jest krótkie (Job 14,5), droga do życia wiecznego wąska (Mt 7,14), że nawet sprawiedliwy ledwie się zbawia (1 P 4,18), że sprawy ziemskie są marne i zdradliwe, że wszystko kończy się i przemija jak woda, która płynie (2 Król 14,14), że czas jest niepewny, wyrok surowy, potępienie bardzo łatwe, zbawienie bardzo trudne; kiedy z drugiej strony wie, że dług, który ma wobec Boga, który ją stworzył tylko dla siebie, aby mu służyła przez całe swoje życie, i który ją odkupił tylko dla siebie, więc wszystko inne mu zawdzięcza (łącznie z odpowiedzią miłości swojej woli), jest wielki, a że jest tysiące innych dobrodziejstw, którymi czuje się zobowiązana Bogu jeszcze przed swoim narodzeniem; i że znaczna część jej życia została zmarnowana; a że z tego wszystkiego będzie musiała złożyć rachunki, zarówno z jednego, jak i z drugiego, aż do ostatniego grosza (Mt 5,26), kiedy Bóg będzie badał Jerozolimę z rozpalonymi lampami (Sof 1,12), a że jest już późno i dzień się zakończył (Mt 20,6); aby więc naprawić tyle zła i szkody, tym bardziej, że czuje, że Bóg jest bardzo rozgniewany i się ukrywa, ponieważ chciała o nim zapomnieć wśród stworzeń, napełniona strachem i wewnętrznym bólem serca z powodu takiego potępienia i niebezpieczeństwa, zrzeka się wszystkiego, zaczyna się bardzo starać (ani chwili nie zwlekając ani dnia czy godziny) i z niepokojem i jękiem wydobywającym się z serca zranionego już Bożą miłością, zaczyna wzywać swojego Ukochanego…” (DP 1,1). Lecz nawet asceza ujęta jako odpowiedź na Bożą łaskę nie wystarczy: trzeba wiedzieć, że podstawą wszelkiego duchowego wysiłku jest naśladowanie Chrystusa. Zanim bowiem Jan od Krzyża mówi o przedkładaniu rzeczy trudniejszych nad łatwiejsze, mocno podkreśla: „Przede wszystkim niech zawsze pragnie11 naśladować Chrystusa we wszystkim, przypodobniać się jego życiu, o którym ma rozważać, aby mógł go naśladować i zachowywać się we wszystkim, jak on to czynił” (1 V 13,3).
Chrystus i jego życie są normą dla życia każdego chrześcijanina; normą, która nie jest dobrowolna! Jan wyraża to także innymi sposobami: „A ponieważ powiedziałem, że Chrystus jest drogą, a ta droga jest umieraniem naszej natury w tym, co jest zmysłowe i duchowe, chcę dać do zrozumienia, że tak dzieje się na wzór Chrystusa, ponieważ on jest naszym przykładem i światłem” (2V 7,9). „… Ćwiczcie się w cnotach umartwienia i cierpliwości, z pragnieniem cierpieć przynajmniej trochę podobnie jak ten nasz wielki Bóg, poniżony i ukrzyżowany; bowiem jeżeli to życie nie służy temu, abyśmy je naśladowali, nie jest dobre” (K 25).
Jedno słowo Ojca
Jeśli nasz duchowy życie polega na naśladowaniu Chrystusa, któremu podporządkowana jest asceza, to dlatego, że „wszystko jest stworzone przez niego i dla niego” (Kol 1,16). Święty Jan od Krzyża wyraża tę myśl w sposób bardzo oryginalny, mówiąc o „jedynym słowie Ojca”. Tekst, który był najczęściej cytowany na Soborze Watykańskim II i znajduje się w Katechizmie Kościoła Katolickiego oraz w Dziennych Modlitwach Kościoła,12 jest na tyle poruszający, że warto by było medytować nad nim w całości. Cytujmy przynajmniej główne fragmenty: „(Bóg) dał nam swojego Syna, który jest jego jedynym Słowem (a On już nie ma żadnego innego), w tym jedynym Słowie powiedział nam wszystko naraz, i już nie ma nic, co by nam powiedział (…) to, co wcześniej przekazywał prorokom po części, teraz wyraził w całości i dał nam tak Wszystko, to znaczy swojego Syna. (…) ‚Jeśli powiedziałem ci już wszystko w moim Słowie, które jest moim Synem, i nie mam inne, co mogę ci teraz odpowiedzieć lub ujawnić więcej niż to? Skieruj tylko swój wzrok na niego, ponieważ w nim powiedziałem i objawiłem wszystko (…) (w nim) powiedziałem wszystko, odpowiedziałem, pokazałem i ujawniłem przez to, że dałem ci go jako brata, towarzysza i nauczyciela, cenę i nagrodę (…) Chcesz, abym ci odpowiedział na jakieś słowo pociechy, spójrz na mojego Syna, mnie posłusznego i dla mojej miłości poddanego i smutnego, a zobaczysz, co wszystko ci odpowiedzie’” (2V 22,3–6).
Te słowa możemy rozumieć jako podsumowanie całego naszego rozważania o Chrystusie u św. Jana od Krzyża i jednocześnie jako radę do życia. Tylko w ten sposób Chrystus, jak dla Mistycznego Nauczyciela, stanie się „wspaniałymi jaskiniami tajemnic Bożej mądrości” (por. DP 37,3).