Mystyczne połączenie z Marią (16. część)

XXII. Jak mi się zdaje, objawienie i nauczanie lub kierowanie miłościwej Matki i św. Józefa są mi już odbierane co do sposobu. Już ich tak nie odczuwam, lecz jest to bardziej duchowe i odległe. Oni mi się nie odjmują co do istoty, ale jak jestem przekonana, korzystam z nich w wzniosły sposób, bardziej oddalony od zmysłów, ponieważ już doprowadzili mnie do celu, dla którego to objawienie miało miejsce. Bowiem swoim nauczaniem i miłym działaniem uczynili mnie, jak się zdaje, zdolną i przygotowali mnie, a raczej przyprowadzili do bliższej i wznioslejszej łączącej miłości z moim boskim Umiłowanym, a bardziej zranili moje serce świętą miłością do niego. Uczynili mnie także znacznie bardziej zaufaną z moim Umiłowanym i ujawnili mi więcej jego miłej natury, charakteru i ducha, niż kiedykolwiek wcześniej.

Bowiem czuję wewnątrz, ba! w całej istocie, tak boską przemianę, że nie potrafię tego wyrazić. To jest wystarczającym dowodem, że w tym, co mnie spotkało w święto św. Józefa, nie było żadnej podstępności ani oszustwa. Od tej pory podstawa (fundus) mojej duszy jest niemal całkowicie napełniona i przeniknięta tak wspaniałymi i doskonałymi cnotami, głównie dobrocią, hojnością, miłym usposobieniem, miłością i miłosierdziem. Dzięki temu staje się, że moim wrogom lub tym, którzy mi czynią coś złego, z serca przebaczam, mam z nimi współczucie, okazuję im życzliwość i hojność, nie wspominam zła i krzywd, których doświadczyłam, proszę Boga, aby im raczył przebaczyć, i tak samo w pozostałych sprawach.